Transformacja samoograniczających schematów myślowych i przekonań

Przesłanie planetarne Hathorów poprzez Toma Kenyona
Źródło: www.tomkenyon.com
W związku z galaktycznym przesileniem, które miało miejsce 21 grudnia 2012 r., doświadczacie obecnie zwiększonego napływu energii przyspieszających rozwój. Ten stan rzeczy potencjalnie podnosi was, lecz równie dobrze może być destrukcyjny, stosownie do narastającego polaryzowania się ludzkości.
Powinniśmy skupić swoje komentarze na podnoszącym aspekcie tych nowych energii.
W rezultacie wzrastania duchowego światła, które wchodzi do waszego system słonecznego, stają się teraz bardziej dostępne, na wiele sposobów, wasze wyższe aspekty wymiarowe.
Tak naprawdę te wymiary są dla was dostępne  ponieważ stanowią część waszej natury, lecz wraz z przejściem galaktycznego przesilenia, niektóre zasłony zostały i zostaną podniesione.
Wasz sposób doświadczania tego będzie różnić się od tych, które bazują na waszej zdolności do wyczuwania subtelnych energii. Lecz zmiana ta zachodzi i wpłynie na tok historii ludzkości u samych korzeni.
Można nawet zobaczyć, jak będzie to rozegrane na waszej zbiorowej linii czasu. Chcemy wam przekazać metody i drogi dojścia, które możecie wykorzystać w celu wywierania pozytywnego wpływu na wasze linie czasowe – poprzez transformowanie samo-ograniczających schematów myślowych i przekonań.
Rozważania filozoficzne
Z naszego punktu widzenia jesteście obciążeni wieloma waszymi ideologiami filozoficznymi – religijnymi i duchowymi. Chociaż te rozważania mogą wydawać się w gruncie rzeczy abstrakcyjne, te schematy myślowe nawiedzają waszą percepcję i z samej swojej natury ograniczają wasz sposób doświadczania świata materialnego.
Wiele, lecz nie wszystkie wasze religie i tradycje duchowe podejrzliwie spogląda na świat materii. Utrzymują one, że niebo, raj lub kilka takich wersji udoskonalonej rzeczywistości leży poza zasięgiem waszego doświadczenia jako wcielonej ludzkiej istoty.
Faktycznie, niektóre z nich uznają waszą fizyczność za błąd lub „grzech” i jesteście skażeni przez jedynie ten fakt, że macie ciała. Chociaż dystansujecie się intelektualnie od takich wierzeń, te schematy myślowe funkcjonują w podziemiach waszej kultury. Wywierają wpływ na sposób, na jaki postrzega siebie ludzkość.
Jeśli świadomie bądź nieświadomie akceptujecie te schematy, do tego, kim jesteście i powstaje napięcie pomiędzy waszymi aspektami transcendentalnymi (np. waszą wielowymiarowością)              a waszym bytem wcielonym. Z naszego punktu widzenia jest to niefortunna sytuacja.
My postrzegamy świadomość jako jedno continuum, pochodzące z wyższych poziomów wibracyjnych, gdzie nie-dualność jest zasadą naczelną, schodzącą poprzez rzeczywistość światła do rzeczywistości materii. Z pewnością są tam ograniczenia wibracyjne, lecz światy materii są właśnie tak samo „święte” jak wyższa rzeczywistość światła i czystej świadomości.
Kiedy osiągniecie tę świadomość, uzyskacie dostęp do wszystkich wymiarów waszej istoty, co zwiększy waszą duchową odwagę, zdolność do głębokiego wnikania oraz kreatywność, jak również wasze samo-uzdrowicielskie zdolności.
Chcielibyśmy zasugerować metodę wskakiwania w tę rzeczywistość – aby doświadczać jej bezpośrednio. Regularne stosowanie tej metody przyspieszy przejście z ograniczonego odczuwania istoty do waszej większej, wielowymiarowej Jaźni.
Niektórzy z was będą w stanie dokonać szybko tego przejścia. Inni będą potrzebowali więcej czasu. Ile – to zależy od tego, jak dalece jesteście obezwładnieni waszymi ograniczającymi schematami myślowymi.
Metoda
Ta metoda wykorzystuje centralny kanał energii, który przebiega od korony na czubku głowy poprzez środek waszego ciała – do krocza, punktu  po środku, pomiędzy odbytnicą a genitaliami. Niektórzy nazywają ten kanał tubą praniczną, środkową kolumną lub tajemnym kanałem.
Podczas stosowania tej metody najpierw czujesz i wyobrażasz sobie, jak ten kanał biegnie z waszego krocza w górę, przez środek ciała do korony na szczycie głowy.
Następnie wyobrażasz sobie, jak ten kanał  dochodzi do punktu znajdującego się nad twoją głową.  Możesz umiejscowić ten punkt poprzez podniesienie na chwilę wyprostowanych ramion a następnie zetknięcie palców dokładnie nad głową. Tam, gdzie zetkną się palce, jest to miejsce. Z punktu widzenia egipskiej alchemii ten punkt jest portalem energetycznym dla waszego BA, waszej Duszy Celestialnej. Wasze BA jest pewnym aspektem twojej istoty, który znajduje się poza czasem i przestrzenią, kiedy ich doświadczacie i jest ono źródłem niezmierzonego duchowego wglądu i zdolności. Według nas ten punkt jest właśnie jedną z kilku bram do twojej wielowymiarowości.
Następnie przedłużasz swój kanał centralny poprzez krocze do Ziemi. Zależnie od twojej osobistej energetyki, kanał ten może przemieścić się do Ziemi o kilka centymetrów lub o wiele kilometrów.     W niektórych przypadkach kanał centralny, idący do bramy wiodącej do wielowymiarowości, może sięgać do samego środka Ziemi. Poprzez owo przedłużenie twojego kanału centralnego do wielowymiarowej bramy – nad twoją głową a następnie w dół, do Ziemi, symbolicznie łączysz światy materii i rzeczywistości światła. Niektórzy nazywają to złączeniem Ziemi i Nieba lub zaślubinami Nieba z Ziemią.
Następnym krokiem w tej metodzie jest słuchanie nagrania Medytacji dźwiękowej Aethos, w czasie gdy utrzymujesz świadomość na całym kanale, od bramy nad twoją głową, poprzez środek ciała i do wnętrza Ziemi.
Proponujemy, abyś najpierw pracował z pięciominutowym nagraniem. Ze względu na wysoką wibrację Aethosa, zapoczątkujesz w sobie duchowe oczyszczenie twojego centralnego kanału, kiedy utrzymasz swoją świadomość w sposób opisany powyżej.
Kiedy będziesz pracować w  tej medytacji w opisany powyżej sposób, sprowadzisz na powierzchnię swojej świadomości wszystkie rodzaje schematów myślowych, które są „zadomowione”, że tak powiemy, w waszym systemie czakr i w pamięci komórkowej.
Końcowym punktem oczyszczania z ograniczających przekonań i schematów myślowych jest uświadomienie sobie tego, że jesteś Żyjącym Mistrzostwem. Jesteś połączeniem materii i światła.        Poprzez swoją prawdziwą naturę stanowisz Most Pomiędzy Światami, i w ten oto sposób masz dostęp do wszelkich skarbów wszystkich rzeczywistości.
Uznaj tę metodę za rodzaj oczyszczania duchowego domu. Kiedy podczas tej medytacji narosną schematy myślowe, zdecyduj, czy chcesz żyć nadal z tymi przekonaniami, czy nie. Jeśli nie, wyrzuć je jak stare, zniszczone meble, których już nie potrzebujesz lub nie chcesz. Jeśli sobie życzysz tego, zatrzymaj je.  Jeśli nie, pozwól im odejść.
Kiedy czujesz się dobrze, korzystając z pięciominutowej wersji, możesz, jeśli chcesz, stosować wersję 30-minutową lub pracować z pięciominutową wersją w pojedynczej sesji medytacyjnej. Jednakże NIE RÓB tej medytacji więcej niż raz dziennie, dopóki nie przygotujesz się do podróży w swój świat podziemny.
Nie machamy tym ostrzeżeniem jak „kosmiczną marchewką”, aby was zachęcić. Jest to wezwanie do duchowej trzeźwości, kiedy wyplątujecie się z umocnionych kulturowo negatywnych i ograniczających form myślowych.
Ta prosta medytacja przyniesie wam ogromną korzyść, ponieważ pozwoli wam oczyścić się z przekonań i schematów myślowych, które ograniczały was w przeszłości.
Jeśli przekonacie się do transformacji waszych własnych ograniczających schematów myślowych i wierzeń, proponujemy, abyście często korzystali z tej metody medytacji.
Hatorowie
20 lutego 2013 r.
________________________________________
Przemyślenia i obserwacje Toma
Po otrzymaniu tego przesłania poprosiłem moich mentorów o dalsze wyjaśnienia co do ich przemyśleń na temat Przesilenia 21 grudnia 2012 r.
W ich opinii to szczególne przesilenie galaktyczne było rzeczywistym wybuchem intensywnego światła duchowego i ewolucyjnych energii z centrum galaktyki. Lecz, jak oni zawsze mówią, to przesilenie nie było oznaką końca planety. Jednakże był to wstęp do nowej fali przyspieszających I rozwijających energii.
Zdaję sobie sprawę z tego, że nieliczne osoby czuły się rozczarowane rano 22 grudnia, kiedy nie wydarzyło się na zewnątrz nic szczególnego po całym tym radosnym, hurra – optymistycznym  oczekiwaniu. Lecz jest tak, że historia ludzkości jest wypełniona podobnymi fatalistycznymi proroctwami, które nie spełniają się. Szybkie wyszukiwanie w Internecie na słowa kluczowe: „historia proroctw zagłady” pokazuje wręcz nadmiar historycznych już przepowiedni, które pojawiły się  i zniknęły.
Lecz o ile Hathorowie  mają rację, to skoro fizyczna planeta nie została zniszczona w czasie Przesilenia 2012 r., zaczęła się nowa epoka.
 Hathorowie mają swoją własną opinię, zgodnie z którą na ludzkość została wylana zwiększona ilość światła duchowego podczas ostatniego zrównania galaktycznego. Sposób, na jaki ten wylew światła wpłynie na każdą osobę, jest różny, zależnie od osoby.
Przede wszystkim Hathorowie uważają, że ten wylew światła obecnie pracuje samodzielnie poprzez nasze indywidualne struktury anatomiczne – dosłownie wywierając wpływ na wzajemne oddziaływanie światła i materii w naszym wnętrzu.
Prosiłem ich o wyjaśnienie, ponieważ wydawało mi się to trochę niejasne. Co oni rozumieją poprzez wzajemne oddziaływanie ducha i materii?
W ich mniemaniu te wzajemne oddziaływania opierają się na przesłance, że materia i światło są ściśle ze sobą powiązane i na pewne sposoby są dwiema stronami tej samej monety.  Ten związek pomiędzy światłem i materią został wyrażony przez Alberta Einsteina w jego słynnym równaniu: E=mc2. Z tego punktu widzenia nasze ciała, które składają się z materii, mogą teoretycznie przekształcić się w światło przy zachowaniu pewnych warunków —warunków ekstremalnych  i niezwykłych – mógłbym dodać.
Lecz tym, co uznałem za intrygujące w ich wypowiedzi, był ich sposób pojmowania natury samego światła. Według nich światło fizyczne i światło duchowe są również ściśle ze sobą powiązane. Zakres drgań, które my nazywamy „światłem” (mając na myśli spektrum elektromagnetyczne widzialne dla naszych oczu) stanowi zaledwie małą cząstkę całego spektrum energetycznego.
Według  Hathorów światło duchowe wibruje dużo szybciej niż światło fizyczne (jak i  szybciej niż jakakolwiek kategoria energii w spectrum elektromagnetycznym). Lecz stosownie do ich ścisłego powiązania, światło duchowe może obniżyć się do fizycznego światła, przy zachowaniu pewnych warunków, i odwrotnie.
Kiedy poprosiłem ich o wyjaśnienie zastosowania terminu: światło duchowe, powiedzieli, że ten typ światła jest wyrażeniem świadomości i jest spotykany w stanach głęboko odmienionej świadomości, jak w niektórych stanach Samadhi (trans jogiczny) lub podczas mistycznych kontemplacji. Dzieje się tak, ponieważ światło duchowe może być postrzegane zmysłami fizycznymi, ale tylko za pośrednictwem najgłębszych poziomów świadomości.
Kiedy Hathorowie powiedzieli: „potężne wzajemne oddziaływania na siebie materii i światła odbywają się wewnątrz nas”, nawiązywali do zarówno fizycznego, jak i duchowego światła.
Jak we wszystkich sprawach ludzkich, sposób, na jaki każdy z nas radzi sobie ze zwiększoną interakcją  światła i materii będzie bardzo zindywidualizowany. Niektórzy z nas wydają się wznosić w górę jeśli chodzi o świadomość,  inni drepczą, a jeszcze inni wydają się tracić zmysły. Kiedy doda się coś jeszcze do tej dziwnej mieszanki irracjonalności, niepokojąca liczba nas wydaje się popadać w szaleństwo.
Wobec tych oscylacji materii w światło, a światła w rozwój materii, Hathorowie są zdania, że zobaczymy przyspieszenie wzrostu i oświecenia u ludzi (co oznacza wzrost świadomości duchowej), jak również irracjonalnego myślenia . A świat będzie jak na „huśtawce” samozniszczenia i samorealizacji. Z tego i wielu innych powodów, ich zdaniem byłoby to bardzo przydatne, jeśli nie  obowiązkowe, żeby pozbyć się starych schematów myślowych i przekonań.
Hathorowie postrzegają schematy myślowe i przekonania jako odrębne kategorie. Schematy myślowe są koncepcjami dotyczącymi rzeczywistości, a kiedy kultura przyjmuje formę myśli jako prawdziwą, staje się ona uzgodnioną rzeczywistością, niezależnie od tego, czy jest ten schemat myślenia jest właściwy, czy nie -.
Kiedy jednostka przyswaja jakąś formę myślenie, wcielając ją do swojego osobistego poglądu na rzeczywistość, ta forma myśli staje się wiarą.
Metoda: Krok po kroku
1. Wyobraź sobie i poczuj kanał centralny, który biegnie przez środkową ciała z twojego krocza do korony.
2. Rozciągnij kanał centralny do swojego punktu BA – nad głową. Aby umiejscowić ten punkt, unieś na chwilę ramiona nad głowę i zetknij palce dłoni. W miejscu, gdzie palce się stykają, jest główny obszar Twojego punktu Ba.
3. Następnie rozciągnij swój kanał centralny do Ziemi, tak daleko, jak jest to dla Ciebie dogodne.
4. Umieść swoją świadomość wewnątrz kanału centralnego.
5. Odtwórz medytację dźwiękową z Aethosem, skupiając się na kanale centralnym. Zacznij na początek od wersji pięciominutowej medytacji dźwiękowej, abyś zapoznał się z oddziaływaniem tej metody na ciebie.
6. W tym momencie, przy tej metodzie, masz do wyboru dwa warianty.
Wariant 1.:
Pierwszy wariant służy  do pracy z określonymi schematami myślowymi i ograniczającymi przekonaniami, co do których wiesz, że masz z nimi do czynienia. Podczas gdy utrzymujesz swoją świadomość w kanale centralnym, pozwalasz energetycznym formom myślowym/przekonaniom zaprezentować się w tobie,  w środku kanału. Ta energia zaprezentuje się tobie postaci modalności sensorycznych lub przybierze postać, która jest dla ciebie naturalna. Tak więc, możesz ją zobaczyć lub odczuć w jakikolwiek sposób. Kiedy energia się wyłania, skoncentruj się na niej podczas słuchania medytacji dźwiękowej. Kiedy umysł zaczyna odpływać, powróć do stanu medytacji. Pracuj z energią, dopóki czujesz, że jest otwarcie lub rozwiązanie w obszarach, gdzie jest ta energia schematów myślowych/przekonań ulokowana.
To może potrwać kilka sesji, jeśli pracujesz ze szczególnie gęstymi lub głęboko osadzonymi formami myślowymi / przekonaniami.
Wariant 2.:
Drugą opcją jest użycie medytacji dźwięku Aethosa, aby sprowadzić energie tłumionych bądź nieuświadomionych schematów myślowych do swojej świadomości.
Podczas gdy skupiasz uwagę wewnątrz kanału centralnego, zauważasz, co powstaje. Kiedy masz odczucie obecności energii w kanale centralnym, skup na niej całą swoją uwagę. W ten sposób w końcu odkrywa się przed tobą schemat myślowy, która jest podłączony do tej energii. Kiedy twój umysł zacznie błądzić, przywróć go ponownie do obserwowania energii.
Możliwe jest, że w kanale centralnym jest więcej niż jedna energia. W tym przypadku, intuicyjnie wybierz jedną i pracuj z nią, aż poczujesz otwarcie lub rozwiązanie w regionie, w którym energetyczne schematy myśli/przekonań się znajdowały. Można wtedy wrócić i pracować z innymi energiami, które zauważyłeś w późniejszej sesji, jeśli czujesz się skłonny, by to zrobić.
Tak jak w przypadku wariantu 1, można bez trudności zrobić więcej niż jedną sesję pracy z gęstymi lub głęboko osadzonymi formami myślowymi / przekonaniami.
Będziesz wiedział, że schemat myślowy/przekonanie została przekształcona, po tym, jak pojawi się  odczucie otwarcia lub rozwiązania. Jeśli nie wykryjesz ich w regionie, w którym znajdowała się energia, nadal koncentruj się na miejscu, gdzie ona była, jednocześnie słuchając medytacji dźwięku Aethosa,  aż uzyskasz wyraźne odczucie tego otwarcia lub rozwiązania.
Jeśli nie doznasz tego odczucia zakończenia, powróć do tej metody ponownie w innej sesji, w celu dalszego przekształcania tych schematów myślowych /przekonań.
Odczujesz w sobie coś nowego, kiedy w pełni przekształcisz schemat myślowy/przekonanie.                  I najprawdopodobniej będziesz miał nowe zasoby –  mentalne, emocjonalne lub/i duchowe, których nie miałeś przedtem.
Możesz pracować tą metodą kilka razy, jeśli schematy myślowe/przekonania są szczególnie gęste (czyli uparte) lub głęboko osadzone.
Na zakończenie
Wierzę, że ta metoda ma moc przerobienia gobelinu percepcji rzeczywistości poprzez świadomą transformację samoistnych schematów myślowych i przekonań.
Ta zdolność do postrzegania świata w nowy sposób, jest, moim zdaniem, jednym z naszych największych (choć często przeoczonych) potencjałów.
Moc zmieniania naszej percepcji rzeczywistości jest nie mniejsza niż moc do zmiany wyobrażania sobie siebie i świata.
Kliknij tutaj, aby wysłuchać i / lub pobrać medytację dźwiękową Aethos. Uwaga: Zostaniesz przeniesiony do strony Listening Agreement Page /Słuchanie Umowy/, a po read and agree to the Listening Terms /Przeczytałem i akceptuję ze słuchu Regulamin/ będziesz miał dostęp do wszystkich ścieżek audio. Przewiń listę w dół, aż znajdziesz Aethos Sound Meditation /Meditation dźwięku Aethos/. Kliknięcie na ten link daje swobodny dostęp do obu wersji pięcio- i trzydziestominutowej.
Jeśli jesteś po raz pierwszy na Hathor Planetary, możesz znaleźć pierwszą wzmiankę o Aethos. Można ją znaleźć w Hathor Archives /Archiwum Hathorów/ pod tytułem: The Aethos and Non-dual States of Consciousness /Aethos i nie- dualne stany świadomości.
Informacje nie związane bezpośrednio związane z tym przekazem.
Kalendarz Toma /Toma 2013 Calendar/ właśnie został zamieszczony na stronie internetowej. Tom będzie w Stambule, Wiedniu, Tuluzie i Monachium na wiosnę tego roku. W Nowym Jorku w dniu 25 maja ma jednodniowy warsztat, jak i w Waszyngtonie, w obszarze Seattle, przez dwa-  trzy dni -w październiku. Kliknij tutaj, aby zobaczyć jego harmonogram, lub można przejść do sekcji Kalendarz w http://www.tomkenyon.com.
Transmisje światła, nowe nagranie katalitycznych dźwięków Hathorów jest już dostępne na CD lub MP3. Są to „na żywo” tonowane sesje z Hathor  Intensive z r. 2011, które składają się z czystych Hathoriańskich kolorów, które skupiają się na gruczołach wydzielania wewnętrznego i tworzą porozumiewanie się pomiędzy ciałem a umysłem. Nie ma na tej płycie mowy, tylko tony. Można usłyszeć próbki audio z płyty, klikając na link powyżej lub przechodząc do sklepu w http://www.tomkenyon.com
 Click here to listen to and/or download the Aethos Sound Meditation. Note: You will be taken to the Listening Agreement Page, and once you read and agree to the Listening Terms you will have free access to all the audio tracks. Scroll down the list until you find the Aethos Sound Meditation. Clicking on that link will give you free access to both the five-minute and thirty-minute versions.If you are new to the Hathor Planetary postings, you might find their first mention of the Aethos of some interest. You can find it in the Hathor Archives under the title, The Aethos and Non-dual States of Consciousness.

Information not directly related to this message

Tom’s 2013 Calendar has just been posted on the website. Tom will be in Istanbul, Vienna, Toulouse and Munich in the spring of this year. He is in New York on May 25th for a one-day workshop and in the Seattle, Washington area for two three-day workshops in October. Click here to view his schedule, or you can go to the Calendar section atwww.tomkenyon.com.
Transmissions of Light, a new recording of Hathor catalytic sounds is now available as a CD or mp3. These are “live” toning sessions from a Hathor Intensive in 2011 that consist of pure Hathorian tones, which focus on the endocrine glands and the interface between body and mind. There is no speaking on this CD, just toning. You can hear audio samples from this CD by clicking on the link above or by going to the Store at www.tomkenyon.com

©2013 Tom Kenyon All Rights Reserved www.tomkenyon.com
You may make copies of this message and distribute it in any media you wish so long as you do not charge for it, do not alter it in any way, credit the author and include this entire copyright notice. While you are free to share this message with others, the audio files in the Listening section of the website (including the Aethos Sound Meditation) are for your personal use only and may not be shared or posted on any Internet or social media site.

©2013 Tom Kenyon All Rights Reserved http://www.tomkenyon.com
Można kopiować ten przekaz i rozpowszechniać go w wybranych przez siebie mediach, bezpłatnie, co w niczym nie zmienia praw Autora do tekstu i obejmuje prawem autorskim całokształt jego twórczości. Chociaż możesz swobodnie i bezpłatnie  udostępniać ten przekaz, pliki audio w sekcji Listening na stronie internetowej (w tym medytację dźwięku Aethosa) są do użytku osobistego i nie mogą być udostępniane lub wysyłane w Internecie lub na portale społecznościowe mediów.
źródło: http://jagathon8.blogspot.com/
Reklamy

81 comments on “Transformacja samoograniczających schematów myślowych i przekonań

  1. @zdzich …kiedys pisalem o buntujacych sie bytach duchowych (Jezus jako
    nastepny buntownik ,,napisales interesujace”….znalazlem zrodlo z ktorego
    to pochodzi ,daj se czas przeczytaj to dobrze masz link do tego….
    http://www.taraka.pl/podroz_nocna…. 🙂

    Ps1. znasz ”Sztuke snienia ” Castanedy jak nie to masz ,,,to link do tego
    http://boberov.vv.si/Kippin/SZTUKA%20SNIENIA/133-ind.htm
    jak chcesz wiecej to wpisz…
    http://boberov.vv.si/Kippin

    Ps2. jestem ciekaw co o tym myslisz….xylotet 🙂

      • @xylotet
        Jak już zauważyłeś, nie polegam na przekazach, objawieniach, itp. kroczę swoja drogą 🙂 co do śnięcia, nie jest to moja specjalnością i nie będę w te dziedzinę wkraczał – jak na razie, bo wszystko może się zdarzyć – ja „śnię „na jawie 🙂
        co do pierwszego linku, w wolnym czasie poczytam 🙂
        w swoich „podróżach” trafiłem na uwięzione dusze w kryształach, od samego początku tu na ziemi, w obecnym życiu, zawsze czułem, że tylko Pierwotne Źródło jest moim OJCEM-MATKĄ, nie żadni Bogowie, Hierarchie Duchowe i tym podobni.
        W tym temacie, mało piszę i nie będę pisał w postach…… każdy ma swoją drogę duchowa i ja to szanuję, akceptuje bezwarunkowo 🙂

    • „Nie chciałbym się tu przed państwem wymądrzać.”…to pierwsze zdanie tego pana, którego publikowali w Tarace…już go lubię 😛 I podobno wyszło coś nowego Darka Sugiera…może znów trochę takich rzeczy poczytam…nie ma to jak zwiedzanie dalekich krajów „na sucho”, nie trzeba się tłuc w podróży i zawsze własna łazienka jest pod ręką 😛 (cóż za niezamierzony oksymoron…małe spontaniczne podsumowanie naszej nieobjętej umysłem rzeczywistości?… 😉 ) Wzór, jaki tworzą zapalające się światła w oknach bloku naprzeciwko bywa tak nieodparcie magiczny, że cała potencjalna reszta wydaje się tylko snem snu…tego snu o motylu, który śnił się chińskiemu filozofowi albo odwrotnie…tzn o filozofie który śnił się motylowi…etc etc… 🙂 😉

      • @wika …on ta akurat nie jest jedynym autorem napisal jeszcze jeden
        artykul ”Czy w śnie czarny jest diabłem, a biały aniołem?”….co do Darka
        ma wiele racji,,, kibicowalem Darkowi od samego poczatku ale on jest
        podobny do wielu ”alternatywnych ”, ”duchowych”, ”kwantowych” itd. itp.
        uzdrowicieli i cudotworcow ktorym po pewnym czasie jak to mowia mlodzi
        ludzie zaczelo ”orac beret” i z tej paniki sa wtorne nawrocenia czyli powroty
        na lono jedynej i prawdziwej religi.. i drogi do Boga….niech ……edzie…..
        ….drowiona………yja……..z..sze d…wica…..?!?! 🙂 🙂 :-)…….
        ..pocieszajacym jest w tym to ze tzw ”ostateczna rzeczywistosc” w swojej zlozonosci i poczuciu humoru przekracza dalece to co nawet w najsmielszych
        marzeniach mozemy sobie wyobrazic…. 🙂 😉 🙂

      • @wika niefizyczni (ale ci co byli ludzmi) maja wiecej poczucia humoru od nas,
        kiedys przed snem prosilem ich aby wyciagneli mnie z ciala i nic sie nie
        dzialo wiec powiedzialem do nich ”pieprzcie sie” i zasnalem sobie spokojnie…
        Rano obudzilem sie bylem calkiem przytomny mialem juz wstawac ,na moment
        zamkalem oczy i poczulem jak cos mnie chwyta za duze palce u nog i
        ciagnie do gory , zawislem na chwile glowa w dol nad dachem a potem
        zaczalem krecic sie jak karuzela coraz szybciej ,,uscisk puscil a ja polecialem
        daleko w kosmos ….otworzylem oczy bylem w ciele ,,chcialem w jakis adekwatny
        sposob wyrazic swoja wdziecznosc ,,,i uslyszalem w glowie wesoly kobiecy
        glos..”pieprz sie”…..
        Moze pozwolili sobie na maly kawal???… 😉

        Identy to wieksza komplikacja…przyklad….. snie cos banalnego,,
        nagle dekoracje senne znikaja dostaje pelna swiadomosc siebie przede mna
        stoi mlody czlowiek i calkiem werbalnie mowi ”masz isc ze mna bo mamy to…
        i to….zalatwic….pstryk jestesmy na miejscu poczucie realizmu spotegowane,
        po powrocie robie testy czy ten real w ktorym jestem to nie jest jakas atrapa senna…
        nie to ralny real…mialem to pare razy dwa razy z tym samym gosciem….
        za kazdym razem ”tamta strona” mnie zna a ja znam ich skads tylko nie
        wiem skad….cos jak ident bez zadnego werbalnego lub niewerbalnego
        symbolu….
        Na ile wibracja z konkretnej inkarnacji moze byc identem???….mielismy
        dobre , zle , nudne itp. inkarnacje kazda o odpowiadajacej jej wibracji…
        wiec to chyba nie to…stad mozna miec chyba tylko jakies imiona.
        Moim zdaniem identy leza na bardzo wysokich levelach,,,,tam nie
        jestesmy juz chyba takimi osobowymi zjawiskami jak sie nam tu wydaje.

        Jesli jestesmy powiedzmy gdzies do mentalu lub wyzej kartkami na ktorych zapisywane sa doswiadczenia, to ”ident” jest nazwa ksiazki w ktorej te kartki sa umieszczone.
        Okladka laczy te kartki w jedna ksiazke…..

        Darek mial caly czas problemy z zapamietaniem identow tak byly zlozone..
        czujesz…. tak….. przelozyc to na jakis symbol ….problem.. 🙂

        Mialem pare razy cos takiego ….pusta przestrzen nie ma nic nie ma
        zadnych form ..ja tez nie mam zadnej formy tylko ”jestem” ,,jest tam
        tylko jakis glos moze dzwiek ,glos i tresc to jedno…..to jest strasznie
        Madre….kiedy wracam do siebie czuje sie tak jakbym wyjasnienie
        sensu Wszystkiego dostal w jezyku ktorego nie znasz,,,ale wiem ze
        mi odpowiedziano..
        Bialy Niedzwiedz uczyl B.Moena jezyka tonalnego …..uczyl go tez
        odwiazania sie od naszych umyslowych schematow….zawsze sa
        kula u nogi po tamtej stronie….

        W swiatach dzwiekow nie bylem moze bylem ale nieswiadomie,,za to
        bylem w swiecie czystej geometrii w dodatku wielowymiarowej….

        Dobranoc…. 🙂 🙂 🙂

      • O geometrii też bardzo chętnie poczytam… 🙂 (i o bawiących się ‚skrętach’, he…:P) zwłaszcza na dobranoc… 😀

      • A jakie masz patenty na sprawdzenie, że real to real?… 🙂 albo np. na wyjście z tego ‚paraliżu sennego’ tego stanu pomiędzy? teraz mi się to nie zdarza, ale kiedyś miałam trochę takich przypadków, gdy mieszkałam sama, i nie było pod ręką żadnej zaprzyjaźnionej istoty, która by mi mogła dać sójkę w bok 😉 (czytałam, że żona jednego faceta robiła to wręcz odruchowo przez sen, bo jęczał wtedy, a dzięki niej się budził 🙂 )

        Aha, to masz takie rozumienie identu… Ja to traktowałam jako dowolny namiar na istotę bądź miejsce etc. Bruce pisze, że wystarczy ziemskie imię i nazwisko, żeby znaleźć daną osobę, oczywiście będzie to dane wcielenie. Ale gdy BB wpadł na Monroe’a, rozpoznał jego ident jako zmieniony – chyba że po prostu ‚przykryty’ ludzkimi doświadczeniami?… w każdym razie KAŻDE wcielenie powinno tym identem dźwięczeć, tak jakby ‚nazwiskiem rodowym’?…czy uznałbyś w takim razie, że Bruce i Robert Monroe powinni mieć ten sam ident, bo należą do jednej…jak to zwać…rodziny duszy? wraz z Rebeką i i paroma innymi istotami zresztą… Pytałam Bruce’a, czy można to uznać za równoległe wcielenia, powiedział, że to co innego, coś jak najbliższa rodzina. Michael Newton pisze coś w stylu, że dusze wyłaniają się z wszechświata grupami – ciekawe na ile jest to równoznaczne z JA-TAM?… I czym różniłaby się taka istota z ‚najbliższej rodziny’ od równoległego wcielenia? technicznie rzecz biorąc zarazem ich esencja, jak i poszczególne cechy, byłyby brane ‚ze wspólnego gara’ JA-TAM, i ja mam bardzo silne poczucie, że takie coś ma miejsce w odniesieniu do mnie i paru moich przyjaciół-braci, z którymi mamy wspólne całe zbiory cech, tak jakby jakiś ‚folder’ został skopiowany i wklejony… 😛 z każdym z nich to są inne cechy, ale zawsze jest to zbiór. I czasem słyszę od nich „gdy z tobą rozmawiam, mam wrażenie, że rozmawiam sam ze sobą” – zgodność już na samym początku jest taka, że w taką relację wchodzi się jak w masło, tak jakby była gotowa na dzień dobry. Ciekawe, czy tak wyglądają wszystkie relacje w obrębie jednego JA-TAM? To by było podobne do tego, co niektórzy nazywają ‚relacjami monadycznymi’. Ciekawe, gdzie w tym wszystkim lokują się tzw bliźniacze płomienie? czy pochodzą z jednego JA-TAM, czy z róźnych?…. itd itd…pytań na ten temat dalej sporo, bo żaden uprzejmy przewodnik do uszka mi o tym nic nie szepnął, a w książkach mało o tym i sprzeczne informacje….no i tez dobrze, przynajmniej jest co robić 😛 😀

    • @zdzichu ”ja “śnię “na jawie” i to jest wlasnie snienie,,, ja tez to mam dlatego dalem
      link do Castanedy…. sztuki snienia….kiedys nie za bardzo sie z tym godzilem…
      To co on pisze(taraka) to troche pesymistyczna kosmologia,,, znam bardziej radosna kosmologie….choc sa rzeczy o ktorych on pisze,,,a ja tez ich doswiadczylem np.”glos snienia”….
      ..piszesz …” Bogowie, Hierarchie Duchowe ”… mnie tez to zawsze wk**wialo ….ale o swiecie ktory nas otacza ktos napisal … ”namnozylo sie tych postaci a wszystko to ja”….
      tylko on chociaz wiedzial ze to on…malo kto dzis o tym pamieta w tym natloku…tyc hierarchi… 🙂

      • @xylotet….. zapisałem link do Castanedy, ale poczytam kiedyś w przyszłości 🙂
        Masz rację, że wszystko to ja, Ty, Wszyscy, itd. ale jesteśmy odrębnymi świadomościami – aż do zespolenia się ze Źródłem – z innymi doświadczeniami i subiektywną oceną, gdyby było inaczej, droga duchowa była by dla wszystkich jednakowa, i mało ekscytująca 🙂 i teraz pytanie…. czemu lub komu, dajemy uwagę….jak wiesz energia podąża za uwagą 🙂
        Pewne elementy opisane przez taraka też spotkałem, wiec można wnioskować że, z ludzkiego punktu widzenia 🙂 tamta strona jest różna, są różne wersje „wyższej” iluzji, lub jak kto woli poziomy 🙂 a mało przybliżane nawet w przekazach, nie mówiące nic o różnorodności, wiec trochę wprowadzające w błąd…… myślę ze warto to sobie uzmysłowić

      • Castanedy przeczytałam chyba wszystko, co wyszło po polsku, pięknie przy tym można obserwować, jak umysł się ‚przezwaja’, a niepokój metafizyczny ściele się gęsto, no prawie Młoda Polska i okolice 😛 Dość mroczna jest jego wizja wszechświata, a próba ucieczki przed Orłem poprzez rzucenie mu ochłapu/substytutu w postaci wspomnień bardzo interesująca, gdy się to porówna np. z Monroe’m i opisem jego podróży do Emitera…w pewnym sensie kompletnie odwrotna opcja, choć w pewnym nie…i tu, i tu, oddaje się zapis swych doświadczeń…ale wizja kosmosu wypełnionego miłością i sensem jest jednak apetyczniejsza… 😉 Z Castanedą jest taka ciekawa sprawa, że nie wpasowuje się w moją ogólną wizję wszechświata, zbudowaną po przeczytaniu no powiedzmy 1/3 tych książek, których listę kiedyś tu wypisałeś… 😉 Dlatego jest tak interesujący, choć nie chciałabym żyć w jego świecie 😉 Za to zdarzyło mi się pary razy spontanicznie wejść w świadome śnienie dzięki jego prostemu trikowi na znalezienie we śnie swych rąk – mnie się rzadko świadome sny zdarzają, a mniej więcej połowę z nich miałam z tą wizją rąk, więc sposób wydaje się skuteczny.

        Darka czytałam tylko pierwszą książkę i było widać, że facet jest młody i niezrównoważony emocjonalnie, a wtedy wszystko się może zdarzyć, to oczywiste… Ciekawe było porównanie go z Monroe’m – i w ogóle porównanie relacji wszystkich tych podrózników, od Williama Blake’a począwszy, i próba wyłapania, co z ich doświadczeń można uznać za…no może nie tyle obiektywne, ale przynajmniej intersubiektywne 😛 a co za pochodną ich osobistych poglądów, które potem rzutuje się na opis wszechświata. Monroe na przykład z niewiadomych przyczyn doszedł do wniosku, że po śmierci ludzie szybko tracą zainteresowanie tym światem i jak mogą, to sobie czym prędzej stąd odlatują. Dlatego nie był w stanie skontaktować się ze swą żoną, która umarła parę lat przed nim, mimo że przyszła ona specjalnie do Bruce’a Moena, żeby mu przekazał, że ona na niego czeka. Pytałam nawet Bruce’a o to, jak był na warsztatach w Polsce, skąd Monroe wziął to przekonanie, ale też nie bardzo wiedział, mógł tylko stwierdzić, że ten pogląd całkowicie zablokował go na kontakt z żoną, po prostu nie mogła się do niego dostukać.

        Darek w tej pierwszej książce podaje parę ciekawych rzeczy, których nie ma nigdzie indziej, np. to, że stwarzamy sobie astralny ‚sobowtór świata’, który rozciąga się na najbliższą okolicę…i że można rozpoznać, że to sobowtór, a nie real, po pewnych drobnych szczegółach, które są w nim odmienne. Kiedyś miałam zdarzenie dokładnie tego rodzaju, mieszkałam wtedy u koleżanki i byłam przekonana, że obudziłam się w pokoju, w którym wtedy sypiałam, i wyglądał on do złudzenia tak jak real, ale w wielkim 9-ramiennym świeczniku, który tam stał, było tylko 7 świeczek, a dwie leżały na podłodze… Pomyślałam, że pewnie spadły, i ‚poszłam spać’, a gdy wstałam, okazało się, że wszystkie świeczki są na swoim miejscu… 😉

        Z tego wszystkiego najbardziej przekonuje mnie to, co pisze Bruce, może dlatego, że mam z nim osobisty związek, co wyszło na jaw już gdy wypowiedział parę pierwszych zdań na pierwszych warsztatach, na których się pojawiłam. To, co pisze, jest szerokie i zarazem spójne z różnymi sensownymi dla mnie tradycjami duchowymi, ładnie to pasuje do teozofii, Platona, Plotyna i różnych innych mistyków, nie kłóci się ani z buddyzmem, ani z huną, które też lubią szeroką przestrzeń – a równocześnie ponieważ spotkaliśmy się parę razy i zdążyłam go lepiej poznać, zastanawiam się jak zwykle, na ile jego osobiste przekonania i wręcz gusty, które ma każdy z nas, wpływają na jego sposób percepcji i opisu tzw rzeczywistości… oczywiście on sobie też z tego zdaje sprawę… 😉 no i tak to właśnie jest, czy to motyl śni o filozofie, czy filozof o motylu, do tej pory nie wiadomo 😀 😀 😀 Ale w poczucie humoru wszechświata wierzę, choć zakładam, że jednak nie wszystko tu jest dowcipem 😛 🙂

        O, chyba się rozpisałam… 😉 ale zawsze można przecież przewinąć 😛

      • @wika
        Witaj Gosiu 🙂 ja nie przywiązuje się do żadnych tradycji, przekonań, religii, itd. czyichś dróg rozwoju, sprawdzam i przepuszczam przez siebie, nie oceniam, ale wybieram, obsrewuje to co mi pomaga w rozwoju, nie ma nic co może być większe, potężniejsze od nas samych, mimo że innym istotom się tak wydaje 🙂

      • @wika :-)….o tak Bruce Moen tak….to radosna kosmologia (pozyczylem ten
        termin od Allana Wattsa podoba mi sie)….Castenada to dziwny i dyfuzyjny
        swiat szamanow ,dla mnie cos jak paralelny wszechswiat ,,,niekoniecznie
        rezonuje ze mna,, szanuje go ze wzgledu na ”dlugosc” przekazu na tej drodze
        doswiadczenia….
        Co do Darka jego pierwsza ksiazka byla dosc odkrywcza ,wielu ludzi jest mu
        za to wdziecznych ,ona pomagala….w drugiej znalazlem ”jedno” ciekawe
        doswiadczenie ,,,kiedy sciaga jakas energie wedlug niego zla do obszaru
        przycielesnego a ta energia czym blizej do TU przybiera coraz bardziej forme
        humanoida,,,, dla mnie to jak powstawanie ksztaltu w polu morfogenetycznym
        Sheldrak’a…..reszta???? kto chce niech czyta….
        trzecia ksiazke zaczalem czytac ,,,dla mnie to jak czytanie sf. nie rezonuje z
        niczym z moimi doswiadczeniami,,,,,moze fajna rzecz do poduszki ale…???? 😉

        Teraz troche o Roberciku i jego blokadzie na Nancy,,,przeczytalem ostatnio
        Rosalind A. McKnight – Kosmiczne podróże, moje doświadczenia poza ciałem z Robertem Monroe
        to byl chyba jego najblizszy wspolpracownik do konca ,,,ona pisze ze On
        nie mogl zniesc potegi CBM plynacej od niej dlatego zamkal sie w ciele
        aby dokonczyc swojego dziela….
        Wszyskim poszukiwaczom polecam ta pozycje z calego serca bo to
        bardzo radosna kosmologia
        Co do ksiazek chyba 1/3 nawet nie czytalem kidys cos sciaglem z netu spakowanego rarem ,,,cos niezwiazanego z tematem w srodku byl folder bonus ,,,
        a w nim????…. :-)…. :-)…..magia istnieje 🙂

        Ps….uf rozpisalem sie troche…intencja moja bylo nie straszenie ludzi,
        moj post z taraka (tam jest cala masa ciekawych artykulow)….ale
        zwocenie uwagi na obszernosc tematu i doswiadczen z nim zwiazanych
        …prawdziwe poznanie to poznanie wszyskich fasad rzeczywiskosci,,,
        choc jedno zycie chyba za krotkie na to…. :-).. 🙂 …. 🙂

      • Zdzichu, nie każdy ma taki wypas, że od urodzenia sobie lata tu i ówdzie, widzi muzykę w kolorach i rozmawia sobie z kapustą 😉 Mnie zajęło sporo lat dopracowanie się własnych metod wyczuwania różnych rzeczy, i określania ich kompatybilności z moją energetyką. Do osobistych celów to całkowicie wystarczy, ale gdy się chce sklecić Wielką Teorię Wszystkiego (a w tym życiu z nie do końca mi wiadomych powodów tym się w dużej mierze zajmuję, no taka rola najwyraźniej, choć wolałabym w zasadzie latać, tańczyć, śpiewać i tarzać się po scenie – ale myślę, że to już niedługo…:p), to trochę takich systemów się przydaje do obejrzenia, co też ludzie przeżyli bądź wymyślili. Albo gdy robi się za telefon zaufania (a parę lat spędziłam w tej roli), warto mieć na podorędziu trochę historyjek dla ludzi na różne okazje 🙂 nie każdemu można poradzić „posłuchaj głosu swego serca…”, niektórzy tego w ogóle nie rozumieją, zwłaszcza istoty, które wierzą w naukę – dla takich przydają się raczej informacje z ‚metafizyki kwantowej’… 😉 Choć oczywiście baaardzo mi się podoba historyjka jednego z założycieli wspólnoty w Findhorn, który zaprzyjaźnił się z faunem i zaprowadził go do swego domu, i gdy wyjaśniał temu faunowi, co czego służą książki, ten był kompletnie zdumiony i powiedział „no przecież jak potrzebujesz jakiejś informacji, wystarczy, że się na tym skupisz, i już ją dostajesz!” :P….. 😉

        Xylotecie, ja czytałam Rosalindę i widzisz, jakoś mi umknęło to, co ona napisała na temat Nancy…dzięki, że o tym wspomniałeś, zajrzę tam jeszcze 🙂
        Rosalinda zawsze mi się kojarzy, że ‚to jest ta, którą co środę zaprzyjaźnione ufoludki wyciągały z ciała na trzy cztery’, i że jak kiedyś na jej dyżurnym miejscu leżała inna kobieta, to ją też zaczęły ‚dyżurnie’ wyciągać…póki się nie zorientowali, że to nie ta istota 😛 swoją drogą ciekawe, że nie wyczuli od razu innej wibracji…
        Zastanawia mnie też, że skoro każda istota ma swój akord, swój ident, rozpoznawalny nawet po niezliczonych wcieleniach, to informacje od niektórych istot, że nie używają imion, wydają mi się nielogiczne…może nie potrzebują ich używać, ale je mają, można by powiedzieć, że SĄ swoim akordem…może po prostu chodzi tylko o to, że totalnie wyczuwają się nawzajem, więc ‚imię’ w naszym rozumieniu tego słowa jest rzeczą zbędną…ale dżwięk brzmi, tak czy siak…
        Oo, no właśnie – języki tonalne!…prawie nic o tym nie znalazłam, coś tam mi mignęło o ‚językach światła’, w buddyzmie jest mowa o ‚języku dakiń’, w którym każde słowo warte jest informacyjnie wielu słowom języka ludzkiego – ale to dalej niewiele, chętnie bym na ten temat coś więcej się dowiedziała, masz może namiary na coś takiego? się uśmiecham 🙂 🙂 🙂

  2. W świecie tego pana nie ma Miłości, bóg pożera boga( przypomina to mi jedną z wersji naszego świata , pełną przemocy , a przecież nie tylko ona istnieje )…wolę inne światy , bo ten jest bardzo smutny …

    • @iwonasz ”a przecież nie tylko ona istnieje )…wolę inne światy ” ciesze sie ze ani zdzich ani ja nie jestesmy tu wyjatkami… 🙂 🙂 :-)…..

      • Chyba nie jest przypadkiem , że wszyscy się spotykamy na tym blogu i na innych -pozdrowienia dla Wszystkich:))) -Iwona

  3. Filozofię neutralności lubią istoty, które wolą światło Księżyca od światła Słońca, bo lepiej czują się w mroku. Neutralność jest w połowie drogi między Światłem ( Miłością Stwórcy ), a Ciemnością ( Nicością ). Miłość Stwarza w przeciwieństwie do Ciemności, która kiedy tylko złapie jakiś promyk światła już czuje się bogiem. To tak jakby Księżyc zaprzeczał istnieniu Słońca i „mówił”: to ja jestem Źródłem Wszystkiego.

    • Witaj @ Dorota. Czy to przypadkiem nie jest OCENA tych Istot.?
      Dla mnie, dziecka Światła – neutralność to akceptacja wszystkich Istot i Ich dróg do Stwórcy (nawet okrężnych).

      • Witaj @M’, a jak żyć wśród większości ludzi i nie oceniać? W ten sposób zakładamy sobie knebel na mózg, a póki co jeszcze NIE jesteśmy ( w większości ) w Centrum Źródła i mózg jak najbardziej jest potrzebny w tej naszej dżungli. Niektórzy twierdzą, że już dotarli do Źródła, ale ja osobiście ICH nie znam i Ciebie też, więc nie mogę Was oceniać i nie oceniam. 🙂

    • Odpowiedź @ Dorota z godz 17.25
      Oceniają nasze przekonania i ograniczenia i to one „zakładają nam kaganiec”.
      Jeśli wiesz,że wszystko jest Jednym w Źródle i ze Źródłem, wtedy czujesz, że każda wibracja (Mrok i Światło) ma sens i jedno nie może istnieć bez drugiego. Ponieważ są rewersem i awersem Rzeczywistości, nie iluzji ( tu są oceny) i są neutralne w wyborach.
      Żyjąc Światłem, zdaje sobie sprawę, że we mnie jest i Mrok . I akceptując to wybieram Światło

      • @M’, „Żyjąc Światłem, zdaje sobie sprawę, że we mnie jest i Mrok . I akceptując to wybieram Światło”
        Jak odróżniasz Światło od Mroku? Bez oceniania???

      • Odpowiedź @ Dorota z 02.03 godz.20.45.
        ŚWIATŁO – to Miłość do wszystkiego co jest i potrzeba działania dla najwyższego dobra wszystkich_
        MROK – to miłość tylko do siebie i działanie tylko dla dobra swego, nawet krzywdząc innych.

      • @Dorota
        słowa… słowa…. co to znaczy ocena?
        np. widzisz kogos grubego…. widzisz i wiesz,że jest gruby…i to nie jest ocena
        natomiast kiedy powiesz: gruby jak …krowa…. – to jest ocena
        zaakceptować rzeczywistość …. to jest TO … tzn. zgoda na nia bez oceniania i pytania dlaczego….. bo jezeli ktoś istnieje tzn że jest na to zgoda BOGA … a czy Bóg może mylić się?……………
        Takie podejście do Świata – nazywa się Miłością Bezwarunkową – daje Wolność i Sobie i Innym.
        @ M
        jeżeli ktos siebie kocha – nie skrzywdzi Drugiego …. bo jest Miłością…..
        „Krzywdzący” przede wszystkim nie kochaja SIEBIE, nie maja Światła, sa mroczni…..
        ……………. robia Sobie krzywdę……….
        h.

      • Mrok czy Cien jak kto woli nie jest zadnym obszarem zadnym polem, nawet
        kwantowym w ktorym nie ma Swiatla , nie ma Milosci a sa tego przeciwienstwa…
        Mrok to BRAK –ODCZUWANIA– SWIATLA….MILOSCI…itd. a nie stan fizyczny
        w ktorym Swiatla nie ma bo jego miejsce zastapil Mrok….
        Milosc nie ma przeciwienstwa w postaci nienawisci to nie jest para….moze
        istniec tylko Stan Jej Nieodczuwania ….ale on nie oznacza jakiegos obszaru nieistnienia Jej…..dlatego nawet w dualistycznej rzeczywistosci jest ONA
        niedualistyczna…. 🙂

      • trochę z innej beczki – ale tylko trochę 😉
        Czy uważacie, że miłość osobowa, do konkretnej istoty, może być bezwarunkowa? ok, możemy stwierdzić, że nic od tego kogoś nie chcemy i tylko życzymy mu jak najlepiej, ale jeśli istnieje chęć przebywania z tą osobą i kochanie jej nie tylko ‚za nic’, ale i
        ‚za coś’, bo widzimy jej cudowność, zachwycamy się tym, sprawia nam to przyjemność i zazwyczaj chcemy więcej – więc nie jest to takie sobie neutralne, masz za darmo, i następny proszę… 😉

      • Wika. Miłość osobowa może być bezwarunkowa, kiedy minie stan zakochania. W stanie zakochania widzimy wyłącznie cudowność, jesteśmy oczarowani (zaczarowani?) i pragniemy być w źródle tej przyjemności non-stop. Kiedy „czary” przestają działać można przekonać się czy kochamy i czy bezwarunkowo. Jeden jedyny raz jak dotąd czegoś takiego doświadczyłam. Pozostaję w tym stanie i tak to czuję. Nie ma znaczenia czy myślę o tym uczuciu w odniesieniu do mężczyzny czy kobiety. Do przyjaciółki czy partnera, kolegi czy sąsiadki. Za każdym razem jest to miłość osobowa poprzedzona najczęściej jakimś okresem oczarowania.

      • Miłość bezwarunkowa , to akceptacja wszystkiego w drugiej istocie ,nawet jeśli jej wybory nie będą zgodne z naszymi.Chodzi o wolność jaką dajemy drugiej istocie np. nasz umiłowany skarb z którym przebywanie bywa czystą radością , postanawia pozbawić nas swojego towarzystwa . Jeśli darzymy go bezwarunkową miłością , akceptujemy jego decyzję .Jeśli będąc z daną istotą jesteśmy gotowi zaakceptować jej prawo do wolności to chyba już nie musimy zastanawiać się jaką miłością darzymy.Kiedyś też zastanawiałam się nad tym i do takiego wniosku doszłam , to jest wniosek na dziś ,wszystko się zmienia , nasza percepcja poszerza ,ciekawe ile jeszcze nowych niuansów się objawi … może już teraz się mylę …pozdrawiam Iwona:))

      • Witajcie.
        A ja uważam ,że Miłośc to Miłośc …
        TU na Ziemi jak do tej pory znamy JĄ jako ziemską czyli skierowaną.
        I jeżeli jest to czysta miłośc tj pochodząca z naszej duszy czyli serca kosmicznego … czyli bez żadnych warunków … po prostu KOCHAMY całym Sobą …. to wówczas przenosimy się w inny wyższy wymiar …. tz. jestesmy zasilani wyższymi energiami i powiedzmy,że jest to 5 Wymiar /???/ ale czy to ma znaczenie jaki?
        Jesteśmy tu i nie tu……. nie chodzimy .. tylko pływamy… fruwamy….. patrzymy naszymi oczami i widzimy inaczej…..i jak to sie tu mówi przez „różowe okulary”…… bo jesteśmy zasilani wysoka energią….. i czy warto kochac?
        niech sobie każdy sam odpowie….. bo każdy z nas kochał,,,, lub kocha ,,, lub będzie kochac….. cudne uczucie?…. tylko cudne …. rozpływamy się….. grzejemy się w tym uczuciu ….. błyszczymy…… młodniejemy……. promieniujemy słonecznie……
        Tak działaja wysokie energie….a miłośc pokazuje nam, uczy nas i zachęca do takiego uczucia …daje nam posmakowac SIEBIE …. otwierając drzwi do innego wymiaru. Można TU życ ale byc zasilanym „prądem wysoko wibracyjnym z boskiej elektrowni ” i prawie każdy z nas tego doświadczył. Piszę o miłości czystej wypływającej z głębokiego uczucia ….. kiedy żyjemy tak jak w EKSTAZIE…..skrzydła niosą nas w boskie krajobrazy… i wszystko jest PIĘKNE.
        A TERAZ w okresie Transformacji uczymy sie wyzszej Miłości tj. BEZWARUNKOWEJ.
        I nie musimy nikomu rzucac sie na szyję – ha ha – tylko ZROZUMIENIE ŻYCIA zmienia w nas postrzeganie tego Świata.Akceptując Wszystko i Wszystkich .. bez oceniania, krytyki…. zadawania pytania dlaczego?….. dajemy WOLNOŚC i Sobie i Innym. I zarazem znajdujemy :KLUCZ” do wyjścia z tego Świata …. Świata Iluzji …. bo mamy na Niego wpływ a zarazem możemy zakotwiczyc w naszym życiu wyższe energie aby każdy dzień był EKSTAZĄ. Tak Żyja MISTRZOWIE.
        Więcej Światła…… Światła…….
        h.

      • Tak, miłość to miłość i nikt nie ma co do tego wątpliwości. Tylko wciąż jesteśmy tu, na ziemi, gdzie przyszliśmy doświadczać różnych jej odmian. Nikt z nas nie jest jeszcze zanurzony w miłości bezwarunkowej po uszy. Gdyby tak było już by nas tu nie było 🙂 To tak jak ze wszystkimi istotami: mrówkami, robaczkami, kamykami, wodą, piaskiem, zwierzęciem, człowiekiem. Wszystko jest tą samą energią, ale tu przyjmuje ona różne formy w celach poznawczo-badawczych 🙂 Tak też odcienie miłości mamy różne, różnie ją odczuwamy, bo jesteśmy uwarunkowani i mamy różnie rozwiniętą samoświadomość i świadomość rozróżniającą. Wiem co to miłość bezwarunkowa, bo doświadczałam jej „bez powodu” i bardzo do niej tęsknię czekając na więcej. I wy też wiecie 😉 Teraz możemy o niej porozmawiać, powymieniać się doświadczeniami, ale jeszcze trochę trzeba się postarać by zrealizować swą podróż do końca. Wciąż mamy ważne bilety na nią, ale też zapewniony cel i pobyt u źródeł z nieskończoną miłością. A miłość jest jasnoróżowa. I tym kolorem miło jest się otaczać i rozsiewać wokół. 🙂

      • Definicja Iwonki mnie w dużej mierze przekonuje 😀 Notabene: czy to z Tobą tańczyłam u Agnieszki, czy z inną Iwoną, hmmm?… 😉 😉
        A pytanie Właściwe brzmi tak: co zrobić, żeby ten stan zakochania nie mijał?… 😛 żeby mieć JEDNO I DRUGIE naraz…..? 😀 😀 😀 to na pewno wykonalne, tylko w ramach jakiej wyższej szkoły jazdy 😀 ale jak się, hurrra!…wznosimy, to szkoła tak czy siak robi się wyższa 😛 Myślałam sobie dziś o jednym moim przyjacielu, którego kocham i bezwarunkowo, i osobowo, i jestem zawsze na skraju zakochania się w nim, bo to niezwykle magiczny facet, i wystarczy, że tylko trochę podkręci atmosferę, i od razu drży mi serce… 🙂 wymarzony dyżurny obiekt, zawsze pod ręką, jak już zupełnie nie ma w kim się akurat zakochać, to on zawsze jest do dyspozycji 😉 co nie znaczy, że to się dzieje…to drżenie serca najczęściej jest wystarczające, gdy raz na jakiś czas chcę tej emocji doznać…i potem przez 2-3dni czasem tęsknię, gdy mocniej drży, i przechodzi, a cała reszta zostaje 🙂 ale ja bym tak chciała mieć nie tylko z jednym w dodatku super-magicznym przyjacielem, tylko częściej…może nawet codziennie?…ale bez uzależniania się…Czy nie do tego teraz zmierzamy? do tego, by ekstaza była stanem permanentnym?… 🙂 🙂 🙂

      • Halinko, jakby co, nie teoretyzuj, ok? 😉 ja pytam całkiem praktycznie, a Twoje poezje są piękne, ale zazwyczaj nie odpowiadają na praktyczne pytania… 😉 no chyba że proponujesz wprawianie się w nimi w stan ekstazy?…ale wtedy trzeba by to nagrać…ja mówię całkiem poważnie…nie przypadkiem ludzie od dawna uwielbiali opowieści przy ognisku, występy bardów czy teatr…odpowiednie słowo plus odpowiedni głos równa się magia… potrzebujemy magii w nowym stylu, zarazem ziemskim, jak i niebiańskim, mamy być wszak jako gatunek Nowym Człowiekiem, Zorbą-Buddą…heeeej!… 🙂 😀 ❤

      • @Wika
        Moja Droga Małgosiu – ja w Tobie nie siedze …. chociaz jednak siedze i vice versa 🙂
        Pisałam o mojej Miłości i nie oceniałam innej czy mnie pasuje czy nie – to nie moja „broszka”. Każdy ma „swoją” wersje – dla jednych poezja dla drugich praktyka.
        Ja tak juz mam 🙂 – tak czuje – tak słysze- i tak widze .
        pozdrawiam z usmiechem,

      • @wika ..”trochę z innej beczki ”…wiec tak miedzy nami z innej beczki …

        bezwarunkowa akceptacja jako jedyny prawdziwy przejaw CBM (w 3W)..????

        1. bezwarunkowa akceptacja w jej ”czystej” wykladni w 3W nie jest mozliwa,
        gdyz system przestal by byc Uczacym i zalamal by sie juz w momencie startu…
        Dusze doswiadczaly by tylko ”jednego i tego samego”….pat… 😉
        (jednokomorkowiec pozostal by nim na zawsze ,zaakceptowal by sie bezwarunkowo).

        2….” i kochanie jej nie tylko ‘za nic’, ale i ‘za coś’,,, wlasnie…. kochanie za bicie,,,
        jesli istnieje bezwarunkowosc to chyba tak……chyba ze w rzeczywistosci w
        ktorej jestes nie bija…. wika wiem wiem wyrwane z kontekstu…..ale dotykajace
        akceptacji

        3…”ale jeśli istnieje chęć przebywania z tą osobą i kochanie jej nie tylko ‘za nic’, ale i
        ‘za coś’, bo widzimy jej cudowność, zachwycamy się tym, sprawia nam to przyjemność i zazwyczaj chcemy więcej……..cala nasza rzeczywistosc jest
        czyms za cos….;-)….tak naprawde nie ma w tym nic zlego bo to jest tak zwana
        nasza ”takosc”…… 🙂

        Ps.Dobrze postawione pytania …..zachecaja Umysl ….do przekroczenia swoich
        wlasnych granic….. :-).. :-).. 🙂

      • Wiadomo, że gdy ktoś chce iść do komandosów, to nie żąda tam puchowej poduszki 😛 ale 3W nam się kończy, a ‚skompaktowane wiórki’ się rozprostowują i przeciągają – z LUBOŚCIĄ, właśnie tak… 🙂 zauważcie, jak adekwatne jest to słowo, bo w nim i miłość (nasza luba;), i błogość, i przyjemność – stany i niebiańskie, i ziemskie… Pewien znajomy mistrz buddyjski mawia „nie ‚to lub to’ lecz ‚i to, i to’ „… wyjście z dualizmu oznacza, że mamy do dyspozycji całą przestrzeń!… tenże sam mistrz mawia „znam trzy stany umysłu: bywam szczęśliwy, bardzo szczęśliwy, lub ekstatycznie szczęśliwy” 😀 tak szybko się tym nie znudzimy, możemy sobie naszą ekstazę ‚cieniować’ 😛 (tyle, że bez cienia 😀 ) grunt, żeby się do niej na jak najszerszą skalę przyzwyczajać… miłość i ekstaza są naszą naturą, a myśmy się tak tego oduczyli, że prawie nie jesteśmy w stanie znieść większej jej ilości bez popadania w skrajności albo jakiegoś zwarcia energetycznego 😉 (Monroe to przepięknie opisał w paru miejscach) Jak się tylko trochę bardziej rozluźnię, całkiem fizycznie, od razu zaczyna mnie telepać – nie wiem, czy to stary program, czy ogranicznik mocy, których odkryłam w sobie sporo, i czy warto już je zacząć zdejmować, czy najpierw poczekać, aż zrobi to część sąsiadów (żeby się przyzwyczaili również do stanów większej mocy i większej ekstazy i rozumieli je u bliźnich :P) i dopiero wtedy iść tańczyć na trawnikach etc etc… 😀 To trochę dowcip, ale nie do końca – przewiduję, że nasza blada północna kultura, trzymająca swych mieszkańców i nawet resztę świata przez ostatnie wieki w niewiarygodnie ciasnym gorsecie intelektu, zacznie wreszcie nabierać zdrowych rumieńców, i nieosiągalny dla większości białych kobiet ruch rozkołysanych bioder zacznie być WRESZCIE osiągalny… 🙂 🙂 🙂 (tak samo jak miks miłości bezwarunkowej, osobowej i zakochania :D) PS.Istotom w męskich ciałach też tego oczywiście życzę 😛

      • Witam:)
        @Wiko , zastanawiałam się na zakochiwaniem w każdym i trochę to wewnętrzne drżenie wzbudza mój niepokój , bo jak kilkadziesiąt osób spotkam , to cielesność może nie wytrzymać i zacznę taniec św. Wita…( lubię pląsy , ale bez przesady )
        Bardziej interesujący jest zachwyt spotkaną osobą , po takim spotkaniu obie strony „fruwają „nad ziemią z rozświetlonym wnętrzem , a na koniec dnia po kilku spotkaniach jak latarnia można świecić rozpraszając zmrok:))) , czyli przyjemne z pożytecznym , a jak kilka osób się zbierze rozświetlonych , to można dyskotekę świetlną zorganizować:)))
        P.s
        Wspólnych tańców nie pamiętam , ale wielu rzeczy nie pamiętam… – pozdrowienia dla Wszystkich i tanecznego dnia:)))-Iwona

      • To mniej więcej jest tak, jak opisujesz: taki zachwyt, rozświetlenie i ‚polatywanie nad ziemią’ , drżenie nie jest aż takie częste, ale może się pojawić np.i przy słuchaniu muzyki, i zaręczam Ci, że można wtedy całkiem sporo tego zaliczyć… 😉 przypuszczalnie gdy jest tego więcej, przechodzi w trochę inny rodzaj doznania, bardziej jest to jak płynięcie w stanie takiego subtelnego pulsowania… może ‚drżenie’ jest po prostu na rozbieg? 😉

      • Muzyka czarodziejka…bywa ,że dodaje skrzydeł , albo je obcina .Masz rację ,że drżenie jest zwiastunem , tylko ,że każdego prowadzi do innej krainy . Ja wchodzę w ogromne wzruszenie i nostalgię , bywa ,że łzy same płyną( chodzi o muzyczne stany) .Powrót to często rozbicie i tęsknota , ale bywa i też katharsis …Drżenie jest chyba zapowiedzią wkraczania w inną przestrzeń , bardziej duchową i nie ma znaczenia co je wywołuje -dziękuję ,za inspirację , bo pewnie bym tego nie drążyła , ot prostu jest drżenie i tyle , a tak klamrą połączyłam drżenia wywoływane przez różne czynniki:))) -pozdrawiam Iwona

  4. dobry wieczór.
    domyslam sie,że Wszechświaty to niekończące się przestrzenie energetyczne – i dzisiaj nie obejmuję ich moja świadomością – na pewno są forma fraktali czyli rosna w każdym mozliwym kierunku – i nasze zwiedzanie ich to tylko jak kropla dla Oceanu….. Przeczytałam ten pierwszy link – ale to za mało abym mogła go skomentować … tematy tam poruszone są dla mnie jak gdyby Cieniem Światła – nie neguje i nie potwierdzam istnienia Ich …… ale nie obejmuję ich moim umysłem.Całe postrzeganie Tamtego Świata dot. podróżowania podczas snu – czyli świadomego śnienia. Samo nazewnictwo: Biali, Czarni….. Jezus buntownik…Lucyfer… ludzie jako emocjonalne maszynki świadomości….. wiele to robi zamieszania w mojej głowie. Nie ogarniam tego i tez z tego powodu nie rozpaczam.
    Wyzwoleniem tez dla mnie jest sen, którego prawie nie pamietam i nie przywiązuje do niego większej wagi – lubię natomiast snić na jawie i to daje mi kosmiczna przyjemność.Noc…. napawa mnie jednak „obawą” wchodzenie w NIĄ – wolę dzień, wole światło….. a może Noc ma swoich Bogów a dzień swoich?
    przeciez wszystko jest mozliwe……każda kropla w Oceanie tez może być swoistym wszechświatem….. wybieram kroplę w której żyję i chce ją rozpoznac dla mojego wzrostu bo jednak wierzę w ewolucję światła.
    Powróce do mojej Prawdy: Tam gdzie Moja Świadomość – tam Mój Świat.
    h.

    • @Hallo kiedy czytam Twoje posty ,,przychodza do mnie Radosne Aspekty Kosmologi ” nie wiem skad to w Tobie sie bierze…????.. 🙂 ,,ale daje mi to
      nadzieje na ”lebsza przyszlosc” ,,pomimo -Niektorych- moich doswiadczen
      ktore niekoniecznie sa ”Radosnym Aspektem Kosmologi”… :-)…. xylocik 🙂

      • Xylociku 🙂
        mysle,że zawsze mamy wybór pomimo „swojego” zadania i nie ważne czy mały czy duży ale jest………… i każdy wybór to inna droga… to inny obszar…. to inny świat ..chociaż wszystkie wybory prowadzą do Centrum i nazwa tez tu nie jest ważna ………można iść po wybojach… pod górę…. w ciemnościach….. błądzić po zaułkach…… wybierać drogi w słońcu……….w mrozie………..górą…………itp……
        wszystko ma swoją u r o d ę ale ……
        znowu wspomnę o wibracyjnej naturze WSZYSTKIEGO – myslę,że tu lezy klucz postrzegania…. pasowania…. doswiadczania…. wybierania…….na tzw. „pasowanie” czyli jak klocki LEGO – 🙂
        każdy szuka czegos innego………. niekoniecznie „nieba”……… stąd te doświadczenia….i nawet ten Twój „piętrowiec” – są piwnice, garaże, kotłownie, oficyna, podwórko od zaplecza…… zwiedzania co niemiara 🙂 ale też są jasniejsze miejsca…….wyzsze…….- tylko nasz wybór co nas zainspiruje ….jaki wybór takie doswiadczenie…….
        Mój Bóg jest MIŁOŚCIĄ – jaki Bóg takie doświadczenia.
        h.

    • @Hallo …interesowalo cie podwyzszanie wibracji i zabieranie ciala ze soba
      w podroze…nie chcialem sie nad tym rozwodzic bo to akurat nie moja specjalnosc
      ,,w sztuce snienia” Castanedy (drugi link) znajdziesz wiele ciekawych rzeczy
      w tym temacie…. 🙂

    • Droga Wiko,

      Powiem tak, nigdy się nie przekonasz, dopóki nie rzucisz się na tego chłopaka 😉

      Mogę Cię zapewnić, że istnieje i to i to..w Jednym, o czym piszesz i za czym tak mocno tęsknisz. Tak, ciągła ekstaza i prawdziwe połączenie z samym sobą, w drugim. (poza czasem i miejscem, włącznie z prawdziwą wolnością )
      Jak to osiągnąć pyta tak wielu.. Sekret jest bardzo prosty:
      Rób w życiu to, co sprawia Ci największą przyjemność i dostarcza twojemu serduszku ‘paliwa’ jakim jest radość i szczęścia. Dla wielu, jest to proces. Serce, które jest gotowe, zostanie otworzone w tym właśnie momencie na Niewysłowioną Boską Bezwarunkową Miłość do drugiej Ciebie, w innym/ i na innych.

      Zazwyczaj prawdziwe uczucie, pochodzi z głębokiej tęsknoty i gotowości Serca ludzkiego.

      Z tego co napisałaś, to poznałaś chłopaka, na którego obecność, twoje Serce drży. Piszesz dalej (z pozycji umysłu-ego) które ma obawy przed dalszym otwarciem / zaangażowaniem… Obserwuj siebie dokładnie, czy istnieją w Twoim życiu sprawy, które są w stanie wprawiać w podobne ‘drżenia’, Twoje Serce. Kiedy będziesz już pewna, będziesz wiedziała co robić.
      Moi kochani, to uczucia, przed którymi się tak wzbraniamy, mówią o naszym prawdziwym pochodzeniu, o tym kim naprawdę jesteśmy. To one czynią nas Prawdziwymi istotami ludzkimi. Nierzadko, pozwalając odróżnić Świat prawdziwy, od tego iluzyjnego, który właśnie rozpuszcza się na naszych oczach.

      W Bezwarunkowej Miłości do Nas Wszystkich,
      Q.

      • Och, jakże miło było Cię wywabić z kryjówki!… 😀 Chyba ze sto lat Cię nie widziałam! a może 0,7… 😉

        Ale sytuacja jest zupełnie inna niż myślisz… 🙂 to jest mój stary przyjaciel, szczęśliwie żonaty, i ja jestem ich mentalnie adoptowanym dzieckiem, a on w którymś miejscu jest moim dzieckiem, więc jest to podwójne tabu… To jest niemal jedyny przykład możliwości tego ‚miksu’, jaki znam, i do której na co dzień bynajmniej nie tęsknię, bo jestem w zasadzie samotniczką, ale że ostatnio spotykam więcej ludzi ‚z branży’ i jest coraz bliżej z powodu wzmacniającej się wymiany telepatycznej, częściej odczuwam te stany i zastanawiam się, jak pogodzić te pozorne skrajności. Przy okazji warto by odkryć patent dla tych, którzy pragną być w stałym związku – na to, jak się nie znudzić partnerem po iluś tam latach 🙂 Odkąd opadła ze mnie obsesja pt „moja druga połówka mnie nie chce” (to o moim zupełnie innym starym&żonatym przyjacielu :P) i przestałam tęsknić za ‚tym jedynym’, tęsknię raczej za wspólnotą w rodzaju komuny neo-hippisowskiej (oczywiście duchowo-artystyczno-ekologicznej:p) i za codzienną wymianą intensywnych uczuć z wieloma osobami. Zauważam ostatnio, że coraz częściej doznaję stanów stopienia się zachwytu, miłości i takiego specyficznego musowania, które jest charakterystyczne dla energii erotycznej, w sercu – tak jakby w nim równocześnie rozgrywały się różne poziomy i różne smaki odczuwania, z erotycznym włącznie, a druga czakra w tym czasie udaje, że jej nie ma i wcale nie reaguje. Reaguję tak na prawie każdego faceta (i nie tylko faceta, ale chciałam tu zaznaczyć, że niezależnie od tego, jak bardzo wydają mi się oni interesujący jako mężczyźni, program czysto erotyczny się w ogóle nie włącza, to jest takie ciekawe), z którym czuję bliskość duchową i emocjonalną, zwłaszcza wtedy, gdy dzieje się to na tle większej grupy, bo wtedy jest większa energia i wszystko zostaje wzmocnione. Niektóre źródła podają, że zmierzamy do stanu połączenia się wszystkich czakr z czakrą serca, więc ma to wiele sensu. To jest zapewne odpowiedź na to pytanie i zapotrzebowanie… tyle że ludzie jak na razie żyją w świadomości par… a dla mnie to za mało… gdy stoję przed otwartą na mnie istotą, jestem na skraju oświadczenia się na miejscu, bo widzę tę cudowność tuż przed swoim nosem…a za minutę idę do kolejnej takiej istoty i widzę to samo…i chcę z nią być, przynajmniej przez jakiś czas… 🙂 (tak wyglądał mój sylwester, robliśmy krótkie ho’oponopono ze wszystkimi, w sumie 16 osób, i 13 spośród tych osób o mało się nie oświadczyłam, bo tyle z nich się otworzyło na mnie) Wznosimy się że ho hoo….mimo że ufoludki na trawnikach jeszcze nam nie lądują, ani manna z nieba nie spada….cuda i tak na okrągło…pozdrawiam Cię, bracie, i cieszę się, że jesteś 😀

      • Do Wiki:

        Tak, niezbyt elegancko, bo nie wyczerpująco wyraziłem się w poprzednim komentarzu, zatem śpieszę z dopowiedzeniem.

        Moja Droga, Twoja Świadomość się rozszerza, przez co pewne granice starego paradygmatu, zacierają się, a Ty powracasz do prawdziwej siebie. To samo dzieje się z innymi uczestnikami, którzy otwierają swoje Serca coraz mocniej na tę nieograniczoną boską Miłość. Pamiętaj o jednej ważnej sprawie, a mianowicie o tej cienkiej linii między: zacierającym się ego, a stale rozszerzającym się Sercem, które to przejawia się następująco:

        -ego-instynktowne zaspokajanie swoich potrzeb, przy braku pełnej świadomości (wolności)
        -serce-wolność, która objawia się stałym uczuciem pełnego zaspokojenia.( włącznie z ekstazą erotyczną)

        Obserwuj dokładnie to, co dzieje się w tym momencie, oraz skąd to pochodzi. Miłość, której zaczynasz doświadczać, jest coraz silniejsza, i możesz czuć nawet takie czyste zabarwienia erotyczne, energii pochodzącej z Serca. To nic złego, to jest piękna rzecz, która prowadzi do jeszcze piękniejszej sprawy 😉

        I pamiętaj o tym ładnym powiedzeniu:

        „Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy,
        na długo przed tym, nim spotkają się ciała.”
        Paulo Coelho

        Q.

      • Wiesz, wszystko ładnie, ale jak na mój gust mało elegancki jest głównie Twój patriarchalny ton i z lekka protekcjonalny styl, he he… 😛 czy to przypadkiem nie oznaka tegoż ego, które tak gorliwie tu wyróżniasz?… nie Ty jeden, ale zawsze wtedy po pierwsze pękam ze śmiechu, a po drugie biorę wszystkie teksty takiej osoby w przymrużeniem oka, bo zakładam, że jeśli ktoś nie ma wyczucia, jaki myślokształt za sprawą takiego stylu przemyca – a stary to i wielgachny monstrualny myślokształt, całe 3W, patriarchowie z brodami, Bóg z paluchem (i tylko ojciec, syn i duch, sami faceci, o mamusi ani słówka, bo Matka Boska nie została przecież uznana za Boginię, choć ‚lud’ i tak ją w ten sposób traktował), surowa i ponura hierarchia ziemska oraz zewnętrzne autorytety, które próbują innym wmówić, że są od nich bardziej boskimi istotami… Sorry za taką wyliczankę za jednym zamachem, ale widać nie zdajesz sobie sprawy, co w takim stylu się zawiera…no wszystko to właśnie… więc uważaj, bracie…
        …i pamiętaj…
        …zaprawdę powiadam Tobie…
        …że jak chcesz być Q…..
        …to nad stylem popracować Ci trzeba, rybeńko złocista… 😀 😛 :*

      • Witaj ponownie Droga Wiko,

        Tutaj Cię zaskoczę, bo jestem kobietą, Boginią.

        Ja Jestem Drogą, Ja Jestem Prawdą, Ja Jestem Życiem, Ja Jestem Miłością, Ja Jestem Światłem,

        Pozdrawiam Cię najpiękniejszą żeńską energią.

        Ja Jestem to Ja Jestem

      • Ach, no to super! w takim razie możesz z łatwością pisać „po kobiecemu”, i jak się cieszę na Twój widok (bo tak było), to może jednak bądź milutki i pogłaszcz, a nie rzucaj we mnie wykładem… 😛 (a nawet dwoma…) 😛 ja sama uwielbiam moje wykłady, ale z czystego współczucia ograniczam ich ilość do minimum, bo to niewiele nam daje…a zwykłe szczere i serdeczne, ludzkie zagadanie do kogoś przynosi ze sobą najczęściej całą masę świetnej ogólnomiłosnej energii, i wszyscy na tym korzystają… 😀 No to buziaki, boginiowy bracie 😀 :*** ❤

  5. @zdzich moge podac link do o wiele bardziej Radosniejszej Kosmologi (od taraka),stamtad tez wiele moge potwierdzic doswiadczeniem osobistym……

    …dobrym jest to ze zdajemy sobie sprawe z niewyczerpalnej roznorodnosci
    i nieograniczonosci ZRODLA…a nie robimy z tego ”symbolu na obraz i NASZE
    PODOBIENSTWO” … 🙂 😉

    http://chomikuj.pl/DESTLERIKA/Dokumenty/E-BOOKI/Bruce+Moen/Moen+-+4+-+Podr*c3*b3*c5*bc+do+ojca+ciekawo*c5*9bci,184460542.pdf

    ..a tak miedzy nami Halinka jest niesamowita… 🙂 🙂 🙂

    • @xylotet….. Halinka ma podobne pasmo wibracji do mojego ( diamentowo-złote) dlatego często ją czuje w sobie 🙂

      • 🙂 …..i dlatego nie poczula sie dotknieta bajka na dobranoc o ”kurze i orle”….
        bo to byl symbol ”uwiklania” Swietlistych Istot w rzeczywistosc ktora je otacza….
        a nie personalny przytyk spowodowany megalomanskim widzeniem siebie.. 🙂

      • Widzisz…. ja wole „przemawiać” wibracją w sobie…..Halinka zaś, pięknie ubiera w słowa, radość istnienia i tworzenia 🙂
        aaaaa czy zauważyłeś że, ta przypowieść może każdego opisywać 🙂 a najbardziej autora i pytanie dlaczego ? 😉 🙂

      • Hej – Czarodzieje 🙂
        strus jest nielotem 😉 … podskakuje….próbuje latania…. nawet zamyka oczy i udaje orła……….. ha ha
        ale kiedyś miał potężne skrzydła i fruwał tylko wysoko….. muszę odgrzebać tego ptaszka i „dosiąść go” 😉 – bedzie jazda…..
        😀

      • …ale strus potrafi Pieknie Snic Siebie nawet w ”nielocie”…. 🙂 🙂 😉

      • @Xylotet – coś masz z lataniem….. twój nick rozebrał cię 😉
        powiem Strusi,że „pióra” to tylko maskarada 🙂
        h.

    • Do Wiki,

      No cóż, każdy z Nas ma swoją misję ;). Podałem przykład dla tych, którzy do niego pasują najbardziej, aby i oni mogli ucztować w tej Boskiej chwale, tego co najlepsze i nie pękali zawczasu 😉
      Pozdrawiam Ciebie, moja siostro :).

      Q.

  6. …ja mam rano wstawac do pracy …pies juz czeka…dostrajac sie szybko do realu
    … i jazda….a nie porzadowc wibracje po nocnych gosciach….spozniam sie przez
    to do roboty….. 🙂

  7. Ile Istot – tyle Światów… 🙂
    Każda Istota mająca świadomość – tworzy swój wyjątkowy i niepowtarzalny świat.
    I chcący teraz zwiedzać te światy……….. eony lat potrzebuje Istota …. tylko pytanie : czy istnieje taka potrzeba? taka potrzeba TU? a może to jest wścibstwo? i w jakim celu przyszliśmy TU ?…. zająć się Sobą czy kims czy czymś innym? na czym polega doświadczanie boskości?
    jak dla mnie „bliższa ciału koszula” – czyli patrze na czubek własnego nosa .. ha ha… bo jednak Człowiek nadal stanowi Wielką Tajemnicę dla Siebie bo może dla kosmosu nie?………….Wszechświat jest fraktalem…. nasza Świadomość jest fraktalem……będę robić REKONESANS SIEBIE – och co za przyjemność…… kiedy o tym myslę to natychmiast usmiech pojawia się i lekkość. Odczytuje to jako akces mojego przewodnika…. jako sygnał dobrego kierunku….. Ciało jest świetnym „papierkiem lakmusowym” – 🙂
    Tyle innych tj nowych doświadczeń płynie do mnie ….. przepuszczam Energie przez Siebie…… te lekkie , anielskie, tęczowe, …… ale tez popróbuję „nieznane” ubezpieczając sie najpierw /BHP/…..teraz jestem w okresie przejściowym na weganizm…… ciągle nowe….nowe… doswiadczenia….
    Odpuszczam tez sobie „wszystko wiedzenie”….. ha ha – odeszłam od lektur………….. nic na siłę…… chcę zachować czystość mego postrzegania a zmieniać go tylko poprzez własne doświadczenia ….. inne drogi Innych mogą mi „zasmiecić” mój Umysł…. wprowadzic niepotrzebny chaos…. chociaz te oczy BRUCE MOENA ….. mówią do mnie…………. chyba wejdę do Niego na kawę 😉 …. posłucham jego opowiadania….. kiedys byłam Nim zafascynowana…… czytając kawałki o Nim…. zaciekawiło mnie „odprowadzanie dusz”… …. hmmm
    Tak Xylociku…. świat powstał z Miłości i jest Nią WSZYSTKO ….. to Światło,które przybiera różne formy…..ale jednak Światło….. można tylko nie odczuwać Miłości.
    Ciemność – to tez Światło…… to też Miłość.
    h. pozdrawiam

  8. @Hallo, kim jesteś???

    „tylko nasz wybór co nas zainspiruje ….jaki wybór takie doswiadczenie…….
    Mój Bóg jest MIŁOŚCIĄ – jaki Bóg takie doświadczenia.”

    „świat powstał z Miłości i jest Nią WSZYSTKO ….. to Światło, które przybiera różne formy…..ale jednak Światło….. można tylko nie odczuwać Miłości. Ciemność – to tez Światło…… to też Miłość.”

    „.. dajemy WOLNOŚC i Sobie i Innym. I zarazem znajdujemy :KLUCZ” do wyjścia z tego Świata …. Świata Iluzji …. bo mamy na Niego wpływ a zarazem możemy zakotwiczyc w naszym życiu wyższe energie aby każdy dzień był EKSTAZĄ. Tak Żyja MISTRZOWIE.
    Więcej Światła…… Światła…….”

    „Powróce do mojej Prawdy: Tam gdzie Moja Świadomość – tam Mój Świat.”

    Według Wikipedii:
    Ekstaza /stgr. ἔκστασις (ekstasis), bycie na zewnątrz siebie/ – wieloznaczne pojęcie, najczęściej odnoszące się do stanu człowieka, w którym działania i władze duszy są tak zwrócone ku przedmiotowi poznania i pragnień, że osoba w mniejszym lub większym stopniu staje się niezdolna do odbierania i odczuwania zewnętrznych bodźców zmysłowych.

    To jak to jest? Światło jest Ciemnością? Nic jest Czymś, a Głupota jest Mądrością?
    A może odwrotnie??? Ale jazda………..!!!!! Kim Ty jesteś??????

  9. @ freeheart
    tak Kochanie MIŁOŚC jest piekna i czy to ta „wyższa” tj. bezwarunkowa czy ta „nasza” i jedna i druga nas unosi, zmienia energetykę, dodaje skrzydeł, roztapia w ogniu, płoniemy….. jesteśmy szczęśliwi i szczęśliwymi oczami oglądamy Świat i co widzimy?
    no właśnie … czym jestesmy naładowani tj. jaka energia nakarmimy się .. to i taką energetyke przyciagamy do naszych doświadczeń codziennych – to nazywa sie PRAWEM JEDNEGO. Czyli szczęśliwy człowiek przyciąga sytuacje i ludzi podobnych jemu… i jego doświadczenia będą odpowiedzia jego wibracji i ON będzie widział świat cudowny, szczęśliwy, radosny……. bo sam tym będzie.
    I żyjąc TU w 3 W on bedzie korzystał z innej energetyki , jego świadomośc będzie zakotwiczona w Miłości czyli wysokich energiach a życie jego stanie się najszczęśliwsze ze wszystkich możliwych sposobów.
    h. 🙂

    • cdn.
      Miłość czy to skierowana czy bezwarunkowa to ESENCJA taka sama czyli wibracje identyczne tylko jedna do jednej osoby /skierowana/ – a druga do wszystkich czyli bezwarunkowa. Ale kiedy miłość skierowana jest tak czysta i piekna,że wyzwala kolory, harmonie i wszystko widzi w świetle – to juz jest Miłościa Bezwarunkowa..
      A więc wniosek: ZAWSZE TRZEBA KOCHAĆ ABY BYĆ SZCZĘŚLIWYM.
      h 🙂

  10. @freeheart…..”Tylko wciąż jesteśmy tu, na ziemi, gdzie przyszliśmy doświadczać różnych jej odmian”……jakie to piekne ze rzeczywistosc mozna doswiadczac jako
    ”niekonczaca sie gradacje” NIESKONCZONOSCI ,a nie nie jako jeden homogeniczny
    klocek …..wczesniej cie chyba troche pochopnie ocenilem…..Przepraszam…. 🙂

    • Oceniłem? hi, hi … nie wierzę 😉 Poczułeś może …
      Wzajemnie xylotet, wzajemnie. I masz tu nawet wspomniane gradacje 😀

    • Chyba nie 😉 nie wiem nawet czy taki istnieje, skoro ja chyba jestem bi…to wtedy w ogóle da się animusa uskutecznić?…jeśli już, jest nim zapewne Papa Smerf, my hero!… ❤ ❤ ❤
      A moją freeheart 'pochopnie oceniłeś'??…no jak mogłeś, bracie… 😉 trochę szkoda, że ja nie jestem jej animusem… 😛 (ale może nie szkoda, bo za mądra dla mnie, męska duma by tego chyba nie zniosła… 😉 )

  11. @wika ….i wlasnie u Ciebie siedzi w tym Realu,,,, chyba jako Papa Smerf na nieszczescie ;-)…..ach…freeheart…..freeheart…..freeheart…….a czego by to
    jeszcze zenska duma ….nie podjela ?….. 😉

    • Ktoś mnie wołał? Jestem więc. Czymże jest żeńska duma? Czy to inna odmiana męskiej? Taka tam miłosna prowokacja …

    • ja wołałam…i skutecznie 😉

      xylotecie, a co Ci tak znaczek zszarzał wczoraj, hmm?…ten miks turkusu z akwamarynem jest taki niebiański, wordpress Cię pięknie uraczył… 🙂

      Ach, jakże się w międzyczasie naświętowałam „na temat”! 😉 Randka z bratem Jezusem, trzema archaniołami (choć Gabriel podobno jest Gabrielą, tak czy siak kołysanki śpiewa świetnie:), kolędowanie z Arkturianami, wielokrotny pokłon Bogini, a na deser pół nocki na skypie z biało-różowo anielicą…(ciekawe czy ktoś zrozumie to dosłownie?… 😉 )…na co komu jeszcze animus i gdzie by się tu wpasował?…. 😛

      A Papa Smerf czemu ‚niestety’??…ja całkiem poważnie, nie znam mężczyzny, który ma więcej nęcących mnie cech, nawet włącznie z czerwonymi spodniami… 😛

      A a propos dumy…jest taki zwrot „rozbawione dakinie i dumni dakowie”…mowa o istotach takich dość niebiańskich 😉 …opisuje on świetnie coś, co jawi mi się jako bardzo prawdopodobny obraz przyszłej sytuacji na Ziemi. Duma jak dla mnie jest bardzo męską, z w zasadzie samczą cechą, i w niezbyt wielkiej ilości jest bardzo podniecająca przez swą słoneczną promienność. Jak na razie w naszej kulturze najpopularniejsza jest jej prostacka terytorialna odmiana, ale wyobraźcie sobie, że facet jest tak osadzony w głębi swojej istoty, że nie musi latać w kółko i nikomu udowadniać, jaki jest świetny – więc nie lata, tylko siedzi, lekko i trochę dumnie się uśmiecha i cudownie promieniuje, a ma taki ciężar gatunkowy, że i tak wszystkie na niego lecą…mniam 😛 Zaś kobieta, gdy jest utwierdzona w swym poczuciu boskości, ma zaufanie do przepływu życia, więc nie lata już w kółko opiekując się wszystkimi i martwiąc o nich, tylko może się wreszcie zabawić! jest więc figlarna i rozbawiona, i tak „zmienna”, jak tylko ma ochotę, bo wie, że wszystko jest dobrze 😀 😀 😀 No to taka teza 🙂 (i coś podobnego u siebie obserwuję, w wersji bardziej żeńskiej jestem figlarna, w męskiej bardziej dumna, tyle że aktywność w
      klasycznych proporcjach, tzn ona najchętniej rozmarza się, spływa i dryfuje, a on dziarskim krokiem maszeruje w świat w poczuciu misji… 😛 no tu jeszcze po staremu 😉 ciekawe, kiedy się to zmieni? 🙂 )

      • @wika ….od Papay Smerfa odwoluje publicznie to niefortunne ”niestety” ….teraz
        zrozumialem….sam w koncu uzywalem na tym forum ”Elvisa w sombrero”……
        ,,,co do prostackich terytorialnych odmnian kultury to sie zgadza ,,poznalem pare
        kultur” z wyjatkiem chyba eskimosow i aborygenow (tego zaluje) ale wiekszosc (moze nie wszystkie)mozna sprowadzic do jednego mianownika….ale nie chcac byc tylko
        przedstawicielami kultur stanmy sie ”ISTOTAMI” bez zapisywania sie do jakiegos
        klubu np. ”samic lub samcow” lub vice versa….
        Ps ”….pragnij stac sie wolna istota a nie tylko przedstawicielem jakiegos gatunku”
        to slowa mojego mistrza….

      • Wiesz, odkryłam coś takiego: na dzień dobry byłam istotą mocno matematyczną, a mało „fizyczną” i w jakiś sposób programowo lekceważyłam zjawiska i ziemskie doświadczenie. Potem jeszcze to wzmocniłam tym, że w „duchowej branży” siedzę od końca liceum, i jednym z efektów tego jest fakt, że przez dość długi czas starając się być przede wszystkim istotą kosmiczną, która jest „ponad kulturą”, a i naturą kiedy się tylko da, pewne smaki doświadczeń olewałam (być może dla równowagi po prawdopodobnych szaleństwach w duchu modernizmu w poprzednim życiu… ;))Ale z biegiem lat te smaki coraz bardziej doceniam, może też dlatego, że z coraz większą łatwością umiem z nich sama tworzyć różne wzory. Olewałam dość mocno przynależność do tego gatunku i płci, ale teraz jestem bardziej chętna się tym pobawić w dobrym towarzystwie, i to nie dlatego, że muszę, tylko żeby było ciekawiej… 😛 (choć wolałabym mieć możliwość wyboru tych form w każdym momencie…czytałeś może „Lewą rękę ciemności” Le Guin?… no i żeby jeszcze sobie można było pożonglować rozmaitymi wstawkami DNA z różnych ras kosmicznych, to pewnie też będziemy mieć do dyspozycji w wersji krystalicznej…)

        I wydaje mi się od jakiegoś czasu, że teraz cała radocha będzie polegać na swobodniejszym budowaniu tego świata „pomiędzy”: pomiędzy naszym stanem naturalnym, czyli czystą świadomością, a tym poligonem 3W, z którego wychodzimy. Sporo lat temu czytałam opis Ziemi za 1000 lat pióra Monroe’a, więc jedna z wersji/czasolinii jest gotowa jako przybliżony wzorzec docelowy tego stanu „pomiędzy”, tylko trochę subtelniejszego, z ciałem w postaci ubrania w szafie, zdejmowanym, a nie „przyfastrygowanym”, jak teraz u większości ludzi. I najbardziej kręciło mnie myślenie „co też może być po drodze”, jakie będą etapy tej przemiany, co będzie znikać, a co się pojawiać i w jaki sposób. I my to teraz tworzymy, moglibyśmy wszystko olać za jednym zamachem i stąd zwiać, i niektórzy tak właśnie zrobią, ale reszta będzie się bawić w twórczość w tym nowym tworzywie, i ta myśl mnie bardzo rajcuje… 😛 😀 Chcę mieć możliwość doświadczania tego „pomiędzy”, bo lubię bawić się wzorami…oczywiście z perspektywy wolnej istoty, która ma do dyspozycji to wszystko, i MOŻE, ale nie musi, jest to o wiele przyjemniejsze…całe kino jest nasze, i już o tym wiemy 😀 możemy odtwarzać nawet niezapisaną taśmę, żeby było śmieszniej…albo z tego kina wyjść (sprzedać je komuś?… ;)) jednak póki co umawiamy się, że kotłownia jest na dole, salon na górze, strych jeszcze wyżej…no i jeszcze dach, na którym pierwszy raz spotkałam kiedyś mojego Osobistego Tatę (Mama pojawiła się już w liceum, wystarczyło zawołać „mama daj cyca” i przyleciała… 😛 jaki to prosty patent na kobiety, prawie zawsze działa, odruch karmienia jest taki przemożny…:)…siedział sobie przy herbatce w bibliotece połączonej z obserwatorium astronomicznym… mój tata tegowcieleniowy zapewne wybrałby bardzo podobny miks, gdyby mógł 🙂 …(czyżby się zmówili??… :P) No wesoło jest…i to chodzi, o to chodzi… 😉

    • Zbiegiem okoliczności spędziłam pół nocki na skypie z koralowo-fiołkowo-złotą anielicą. Hmm …
      Duma w moim odczuciu jest płci obojętnej. 🙂 Za to oznacza szacunek dla siebie samego i właściwą samoocenę. Mówię rzecz jasna o zdrowej/normalnej dumie. Chora/fałszywa na drugie imię ma pycha. To raczej wtedy przecena siebie i oczekiwanie szacunku za coś czego się nie ma. Każdy ma wiele powodów do dumy i nie ma w tym nic złego, jeśli nie udaje wtedy nadzwyczajnie skromnego, co to nie wie o co chodzi 🙂 Czas obalić mity i powszechne opinie, które pouczają, że duma to coś niewłaściwego. Chodzi mi przede wszystkim o skojarzenia jakie to słowo wywołuje.

      • @freeheart…..”freeheart” wyglada mi to bardziej na ident niz tylko na nick ….
        Duma z tego ze sie jest istota troche starsza od tego niz to wszysko….. nie niesie w sobie nic zlego…… 🙂
        Ps.nigdy nie bylem do ciebie zle nastawiony nawet wtedy gdy zapytalem” freeheart
        ile razy bylas w astralu swiadomie ”…. 🙂

      • Czy to czułe wspominki, czy ‚wypominki’, he he… 😛 😛
        A przyznasz się, co się stało, że tak złagodniałeś ostatnio?… 🙂 ❤

      • @wika :-)…. czule wspominki :-)….w koncu dorastamy…. ”be ready to go”… 🙂

      • Mówisz, że to już?…zbieram się od tak dawna i wciąż buty trzymały…w takim razie sprawdzę sznurowadła 🙂 🙂

  12. Jestem dumny/a ,że jestem CZŁOWIEKIEM.
    To dla mnie HONOR.
    Powiemy to kiedy staniemy sie OBSERWATOREM czyli > 3W…..
    Duma …… …hmmm….a czy pycha to jej antonim? – są to dwie różne emocje ……stany….. o swoistych zabarwieniach ….. ale niekoniecznie Siostry Biegunowe
    to tak jak z Miłością …………np. miłość”obiegowa” tj. miłość za kasę … ha ha… zacznijmy stosować odpowiednie nazewnictwo ……słownictwo
    Miłość nie jest dwubiegunowa , można JĄ tylko nie odczuwac – zgadzam sie z Xylotem – 🙂 – wszystko jest przecież Miłością…… bo powstało z Miłości
    tak – czas juz zmienic interpretacje……………..
    h.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s