Pan Młody i Panna Młoda. JESUS CHRYSTUS

Jesus Sananda

Miriam z Bethanien nie była ani prostytutką ani grzesznicą,
tak jak chętnie się ją przedstawia.
Ona była i jest Wysoko Wtajemniczoną Życia
i wtedy byliśmy ogromnie ze sobą połączeni.

ŚLUB W KANAAN BYŁ NASZYM ŚLUBEM
JA BYŁEM JEJ PANEM MŁODYM,
ONA MOJĄ PANNĄ MŁODĄ.

Jakże ważna jest ta Informacja i jak bardzo brakowało
jej dotychczas na Ziemi, a przede wszystkim Ludziom
wyraźnie konserwatywno-katolickim.
Ta najbardziej naturalna forma wspólnego Życia na Ziemi
mężczyzny i kobiety została Wam obrzydzona
i byliście trzymani z dala od Radości Jednoczenia się.
Bez tej Radości nie mogliście rozkwitnąć
i tym samym Wam to skradziono (*oszukano Was).

JESUS CHRYSTUS

z książki: BIOGRAFIA JESUSA – Część I

Źródło: lichtweltverlag.com
Tłumaczenie: Team TERRA

źródło: http://wolnaplaneta.pl/terra/2013/03/26/26-03-2013-pan-mlody-i-panna-mloda-jesus-chrystus/

Advertisements

18 comments on “Pan Młody i Panna Młoda. JESUS CHRYSTUS

  1. Witajcie, jak czytam te różne biografie Jezusa, to już nie wiem, czy Jezus w ciągu swojego życia był wszystkim i wszędzie….????? Czy urodził się w Tybecie, Palestynie, Egipcie, może w Chinach, może był Indianinem, a może Murzynem??????? Czy urodził się z dziewicy, czy z mężatki, czy był buddystą, żydem, czy chrześcijaninem……A może zlądował jako kosmita 😉 Czy był mężem Marii Magdaleny, Marii z Betanii, a może jeszcze jakiejś innej Marii…….. ????? Czy był kawalerem……???? Czy miał dzieci……..????? Jak odszedł z tego świata?????……….Tyle jest różnych wersji kim był, że trudno zgadnąć która jest wiarygodna. Najważniejsze jest CZEGO NAUCZAŁ………….i DLACZEGO TO ROBIŁ……..i KIM BYŁ NAPRAWDĘ…….

  2. Co do tego czego naprawde nauczyl tez nie ma zadnej jasnosci. Oficjalne ewangelie sa zafalszowane, a rozne inne, tez sa czasem z drugiej a nawet trzeciej reki, przefiltrowane przez wiele przekazow ustnych i ludzkie znieksztalcenia.

    • Wydaje mi się, że ludzie poprzez kolejne wieki stwarzają sobie taką wizję i prawdę na te nauki, jaka jest im w danym czasie potrzebna do rozwoju. Jeszcze nie tak dawno ludziom „podobały się” różne ofiary i martyrologie, a teraz już nie i postać Jezusa staje się bardziej kochająca niż „ofiarna”.

  3. Powiem szczerze, ja nigdy nie wierzylam w ofiarna postac Jezusa.To znaczy wierzylam, bo taka mi przedstawiono, ale nigdy tego nie czulam i bylo to koscia niezgody miedzy Nim a mna. Ja odrzucam cala soba ten przekaz meki, cierpienia i ofiary. A wspolczesne przekazy od Archaniolow i Mistrzow i innych zupelnie nie pokrywaja sie z tym przekazem meki i ofiary. Czy ktorys z nich mozi gdzies o ofiarze??? Wrecz przeciwnie, nawoluje nas do radosci, humoru, lekkosci.
    Uwazam, ze smierc na krzyzu, to jedna z najwiekszych potwornosci jakie mogl zrobic nie tylko sobie ale i ludziom. Bo stalo sie to archetypem najbardziej toksycznych programom i przekonan ostatniego dwutysiaclecia.

  4. Ja szłam tym samym tropem co Ty i nie mogłam nigdy pojąć tego, jak kochający ojciec może chcieć takiej potwornej ofiary ze swojego syna. Ale zauważ ilu ludzi jeszcze chce przeżywać taką wizję. Kręcą filmy, chodzą na nie, idą w drodze krzyżowej ze smutkiem na twarzy i w sercu. Widocznie jest im to potrzebne….. Ja omijam te klimaty szerokim łukiem, ale nie ingeruję bezpośrednio w ich przeżywanie „świąt”. Tak mają i już….. może szerszy przykład innych pomoże im zrozumieć, że taki bóg w jakiego wierzą nie jest BOGIEM…..

  5. Dorotko, tez tak to czuje i widze jak Ty. Ja tez to omijam szerokim lukiem ale…jako nieswiadome dziecko, sama zostalam wrzucona w te klimaty przez rodzicic, ktorzy jak przykladni polacy poslali swe dziecko na lekcje religii. Do 17 roku zycia tak karmiona mnie ta papka klamstw, wpajajac mi przekonania, z ktorych teraz musze sie „leczyc”. Ja sie przebudzilam z tej iluzji ale nie wszyscy. Wielu jest ofiarami tych klamstw i swiecie w nie wierzy, bo tak im wpojono. Pozostaje nam tylko podziekowac Bogu, Aniolom i sobie, ze sie z tego udalo nam otrzasnac. A ciekawe, bo ja wlasnie dzis od rana, jeszcze zanim tu zajrzalam mysle o tym, zeby oficjalnie, wysylajac specjalne pismo wystapic z instytucji Kosciola katolickiego. W sercu juz dawno to zrobilam, na papierze jednak nie. Zastanawiem sie czy to ma jakies znaczenie.

    • Na to wszystko trzeba spojrzeć z punktu widzenia ewolucji świadomości. Dawniej wierzono, że drzewo jest bogiem, potem że błyskawica, potem że Słońce, potem że trzeba składać ofiary, bo ten „bóg” nie chce spełniać próśb. No i tu zaczęła się ewolucja ofiar…… najpierw z owoców, potem ze zwierząt, a potem z ludzi….. 😦 I tak z pokolenia na pokolenie……. Teraz mamy odwrót: najpierw wycofamy się z ofiar, a potem z błędnej wiary w Boga…… Pójdzie do przodu to wszystko, bo innej drogi nie ma 😀 Co do wychodzenia z kościoła to może lepiej tam pozostać wśród „owieczek” i robić za „czarnego barana”……;)

  6. Tak czy inaczej robimy za czarnych baranow. Mnie tak ajedna ultrakatolicka znajoma, jak tylko mnie spotka, ciagle chce „nawracac” 😀 bo wedlug niej zeszlam nie tylko z „jedynie slusznej drogi” ale i w ogle z „prawdziwej” wiary w Boga, ha ha

    Przy okazji, jak sie robi takiego emotikona co sie smieje cala geba, bo nie wiem..a tu co i raz chcialam go wstawiac

    • 😀 😀 😀 no i tak trzymać!!!…. ona nawraca, Ty nawracasz……
      będzie z tego CIASTO 😀 …..byle nie „ofiarne” 😉 😀

  7. Hi, hi… A widze, ze na innym paralelnym poscie, ktos chce nas rowniec nawracac, na „jedynia, sluszna droge” wyznaczona przez „milosciwie nam panujacy” kosciol katolicki 😀

    • 😀 Chętnie z nim podyskutuję 🙂 , widzę, że mam w Tobie szojuszniczkę w tej „krucjacie” 😉 😀 Ciekawe czy już odpuścił, czy ma jeszcze jakieś „przekonujące” argumenty nie do obalenia? 🙂

  8. Tak, ideologicznie masz sojuszniczke 🙂 Boje sie tylko, zeby z tej dyskusji nie wynikla jakas kolejna krwawa jatka, jak to juz w historii kosciola katolickiego i jego wiernych nie raz bywalo… 😦 Co sie tyczy, w poniedzilek na Kultirze, byl swietny film pt GOYA, ktory to malarz oserwowal i zapisywal za pomoca swego malarstwa „milosierne” czyny, stosowane przez „swieta” Inkwizycje w obronie „Swietego Kosciola Katolickiego”. Aha, i to oczywiscie, w imieniu Jezusa… 😦 „Biedny” Jezus… Film naprawde doskonaly.

    • Jatka?????? Toż to przecież w tej wibracji Gai jest już niemożliwe 😀 Zwolennicy jatek przejdą sobie tam, gdzie jeszcze będą mogli istnieć i tworzyć mity o krwistym „miłosiernym” bogu…..

  9. Witam!
    Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, jak ksiądz może, niemal na tym samym oddechu, mówić o Bogu, jako zsyłającym do piekła swoje dzieci i za chwilę: „A teraz zaśpiewajmy-Bóg jest miłością, Bóg kocha mnie”. Tak jak i symbol krzyża dla mnie był symbolem hańby, a nie odkupienia. I nigdy nie mogłam zrozumieć odkupienia grzechów.
    Zawsze uważałam, że jeśli Ja – Człowiek przebaczam wyskoki moich dzieci, to tym bardziej Bóg po prostu też to robi, bo byłby kaleką emocjonalnym, gdyby postępował inaczej w stosunku do swoich dzieci.

    • A jak Ci się chodziło do spowiedzi? Zmyślałam swoje grzechy, no bo jakieś trzeba było mieć, żeby przystąpić do komunii. A potem mówiono mi, że wkłada mi się do ust ciało Chrystusa. Czyli jak? Byłam ludożercą? Już jako dzieciak dręczyłam się pytaniami tego rodzaju.
      Tak … baranki boże …

      • Zawsze byłam niepokorna, więc i „grzechów” było sporo.;-). Moje „spotkania” z kościołem były falujące. Od ostrej uwagi zwróconej księdzu na niegodne jego zachowanie (miałam 10 lat) i trzaśnięcie drzwiami. Po powrót – bo przystojny ksiądz :-(. Spotkanie księdza z powołania – i uczenie się dyskusji na każdy temat, oraz tolerancji dla innych przekonań. Przez awanturę przy konfesjonale przed chrztem syna – ja mówiłam o rozmowie z Bogiem,gdy szłam do pracy a ksiądz o odklepywaniem zdrowasiek między myciem zębów i toaletą.
        Opłatek był dla mnie symbolem – lecz też miałam wrażenie kanibalizmu.
        Zawsze doprowadzałam wszystkich do złości i szoku gdy na pytanie – „Czy wierzysz w Boga? – odpowiadałam – Nie, nie wierzę. I po chwili mówiłam – Ja WIEM, ze Bóg ISTNIEJE.
        Zawsze fascynowała mnie DROGA Jezusa – Jego konsekwencja wyboru bycia wiernym swoim przekonaniom aż do końca. I zawsze starałam się podążać Jego Drogą – BYCIA W JEDNOŚCI – MYŚLI, SŁOWA I DZIAŁANIA. Niezależnie na konsekwencje.
        Przyjmijcie dzisiaj Światło Miłości Stwórcy jakie już od rana zalewa nasz Wszechświat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s