Dziękuję Wam Moje Anioły

Jest październik 2015 rok, za około 2 miesiące ma się urodzić moje drugie dziecko, córeczka. Będę miał parkę w domu.  Wypełnia mnie radość i szczęście. Moje marzenia odnośnie rodziny spełnią się w całości. Zbliżają się urodziny teścia, więc na imprezie rodzinnej muszę jakoś wyglądać. Idę do fryzjera, gdzie pani operując nożyczkami i grzebieniem, okazuje się być pierwszym Aniołem, na mojej drodze do zdrowienia. Ale po kolei.

Moja fryzjerka, z niekłamaną troską, zapytała mnie o dużą gulę na mojej szyi. To był duży pakiet powiększonych węzłów chłonnych. Wiedziałem, co to może być, tym bardziej, że miałem też powiększone węzły w innych częściach ciała. Zmotywowała mnie na tyle, że przełamałem strach i na drugi dzień byłem już u lekarza. W ciągu dwóch następnych dni odsyłany od Anioła do Anioła, byłem już po USG i pierwszej wizycie u onkologa. Diagnoza – chłoniak. Żeby określić rodzaj chłoniaka i jego dynamikę, musiałem poddać się zabiegowi pobrania węzłów chłonnych. Za dwa tygodnie wyznaczono mi termin operacji w wyniku, której po około trzech tygodniach otrzymałem  potwierdzenie chłoniaka. Moja radość z nadchodzącego cudu narodzin córeczki, jest mocno ograniczona lękiem. Świat mi się zaczął trochę walić. Pani onkolog kieruje mnie na tomograf komputerowy. Okazuje się, że węzły mam powiększone po całym ciele, niektóre pakiety mają po około 9 cm. Pani doktor planuje dla mnie pobyt w szpitalu i chemię. Kilka dni wcześniej urodziła się moja córeczka, mój mały Aniołek.  Nie chcąc zostawić żony z małym dzieckiem i czterolatkiem, odmówiłem chemii, wierząc w cud…

A miałem ku temu silne podstawy, bo na całe szczęście na mojej drodze Bóg postawił też  inne Anioły, działające na innym poziomie niż tylko fizyczny i mogłem być leczony holistycznie. Jak tylko dowiedziałem się, że mam chłoniaka, napisałem do Mojej Drogiej M’, którą zdążyliście już poznać na tym blogu. Bardzo mądra i ciepła istota, która potrafi być ostra i stanowcza w podejściu, kiedy potrzeba, ale jej dobroć jest wręcz fizycznie odczuwalna.  Dostałem od Niej wszelką pomoc, zarówno duchową, energetyczną i mentalną oraz wiedzę, której sobie nie uświadamiałem.   Leczyła mnie i leczy na poziomie energetycznym (tak to sobie interpretuję). Dziękuję Ci M’ Niosąca Błękitny Płomień za wszystko i za to, że jesteś 🙂 I to właśnie M’ skontaktowała mnie ze swoją uczennicą Małgosią Koryńską, alias Regina, której chciałbym teraz poświęcić więcej uwagi, gdyż będzie częstym gościem na moim blogu. Chciałbym, abyście zrozumieli kim jest i jaki działa Małgosia.

Małgosia, a w zasadzie teraz Regina, bo takie ma imię wibracyjne, jest niesamowitą istotą, o olbrzymiej wiedzy duchowej, intuicji i wglądowi w drugiego człowieka. Jest bardzo silna energetycznie, alei bardzo delikatna w pracy z drugim człowiekiem.

Z Reginą odbyłem kilka sesji wybaczania, które były naprawdę silnymi i bardzo oczyszczającymi przeżyciami. Ponieważ dzieliła nas różnica 400 kilometrów, sesję odbywały się przez telefon. Zdziwiłby się ten, kto powiedziałby, jak można pracować z kimś przez telefon. Otóż można, energia nie zna odległości, czułem, jakby Regina siedziała obok, a moc oczyszczania była tak duża, że moim ciałem aż trzęsło, płakałem jak małe dziecko, ale po wszystkim czułem się jak nowo narodzony. Zostawiłem kamienie przeszłości, aby móc lżejszy iść w przyszłość. Bardzo ważne jest wybaczenie innym i sobie, jeżeli chcemy się rozwijać duchowo, zdrowieć, tworzyć pozytywne relacje z bliskimi i innymi osobami. Wybaczanie jest bardzo ważnym elementem leczenia holistycznego.

Regina pracując ze mną, działała na kilku poziomach. Zwracała się do mnie jako Roberta,  mówiła też do mojej duszy oraz do mojego ego. Przekazywała mi  także, co ma do powiedzenia mi moja dusza i moje ego, z którymi miała bardzo dobry kontakt. Szczerze powiem, czasami się czerwieniłem ze wstydu. Musiałem zmienić swoje myślenie i nastawienie w wielu kwestiach.

Regina ma dar wnikania w istotę i poczucie sedna problemu. Znalazła we mnie, to co skrzętnie skrywałem przed światem i tylko ja o tym wiedziałem, a co mogłem w końcu uwolnić.

Dzięki temu, że Regina ma kontakt z każdą częścią istoty, może pomagać w pełni holistycznie. Wiedziałem od niej dokładnie, czego potrzebuje moje Ciało, więc mogłem się suplementować, czy też oczyszczać z chemii zalegającej w moim ciele.

Wielkie dzięki dla Ciebie Regino, za Twoją nieocenioną pomoc i wielki szacunek dla Twojej wiedzy, mądrości i boskiego daru, jaki posiadasz 🙂

Dziękuję też innym Aniołom, które mi pomagają. Wiele ciepła i tony Reiki dostawałem i dostaję od mojej przyjaciółki i jej córki oraz ich grupy wsparcia Reikowego.  Dziękuję Bogusiu i Alu 🙂

Oczywiście, bez pomocy Agusi, mojej żonki, nie wiele bym zdziałał. Jej miłość i wsparcie wiele dla mnie znaczą. Agusia i nasze pociechy, są tak naprawdę moim motorem i miłość do nich jest wielkim lekarstwem dla mnie. Dziękuję, że jesteście Moje Skarby 🙂

Jak na dzisiaj moje zdrowie? Jest bardzo dobrze. Dość powiedzieć, że chodziłem do kontroli, co miesiąc, teraz mam wizytę za trzy miesiące. Węzły bardzo się pozmniejszały. Są dużo mniejsze, a wiele już wróciło do normalnej wielkości, nie wyczuwalnej dotykiem. Mam nadzieję, że jak w wakacje pójdę zrobić kontrolne USG, to będzie już całkiem dobrze. Moja pani doktor, stwierdziła ostatnio, że widocznie nie jest tak źle, jak się na początku wydawało. Na razie jej nie wtajemniczałem w całą historię… na razie…

Reklamy

6 comments on “Dziękuję Wam Moje Anioły

  1. Życzę dużo zdrowia i radości z dzieci. Mam pytanie, czy mogłabym dostać namiar telefoniczny lub strony internetowej Reginy ? Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s