Dziękuję Wam Moje Anioły

Jest październik 2015 rok, za około 2 miesiące ma się urodzić moje drugie dziecko, córeczka. Będę miał parkę w domu.  Wypełnia mnie radość i szczęście. Moje marzenia odnośnie rodziny spełnią się w całości. Zbliżają się urodziny teścia, więc na imprezie rodzinnej muszę jakoś wyglądać. Idę do fryzjera, gdzie pani operując nożyczkami i grzebieniem, okazuje się być pierwszym Aniołem, na mojej drodze do zdrowienia. Ale po kolei.

Moja fryzjerka, z niekłamaną troską, zapytała mnie o dużą gulę na mojej szyi. To był duży pakiet powiększonych węzłów chłonnych. Wiedziałem, co to może być, tym bardziej, że miałem też powiększone węzły w innych częściach ciała. Zmotywowała mnie na tyle, że przełamałem strach i na drugi dzień byłem już u lekarza. W ciągu dwóch następnych dni odsyłany od Anioła do Anioła, byłem już po USG i pierwszej wizycie u onkologa. Diagnoza – chłoniak. Żeby określić rodzaj chłoniaka i jego dynamikę, musiałem poddać się zabiegowi pobrania węzłów chłonnych. Za dwa tygodnie wyznaczono mi termin operacji w wyniku, której po około trzech tygodniach otrzymałem  potwierdzenie chłoniaka. Moja radość z nadchodzącego cudu narodzin córeczki, jest mocno ograniczona lękiem. Świat mi się zaczął trochę walić. Pani onkolog kieruje mnie na tomograf komputerowy. Okazuje się, że węzły mam powiększone po całym ciele, niektóre pakiety mają po około 9 cm. Pani doktor planuje dla mnie pobyt w szpitalu i chemię. Kilka dni wcześniej urodziła się moja córeczka, mój mały Aniołek.  Nie chcąc zostawić żony z małym dzieckiem i czterolatkiem, odmówiłem chemii, wierząc w cud…

A miałem ku temu silne podstawy, bo na całe szczęście na mojej drodze Bóg postawił też  inne Anioły, działające na innym poziomie niż tylko fizyczny i mogłem być leczony holistycznie. Jak tylko dowiedziałem się, że mam chłoniaka, napisałem do Mojej Drogiej M’, którą zdążyliście już poznać na tym blogu. Bardzo mądra i ciepła istota, która potrafi być ostra i stanowcza w podejściu, kiedy potrzeba, ale jej dobroć jest wręcz fizycznie odczuwalna.  Dostałem od Niej wszelką pomoc, zarówno duchową, energetyczną i mentalną oraz wiedzę, której sobie nie uświadamiałem.   Leczyła mnie i leczy na poziomie energetycznym (tak to sobie interpretuję). Dziękuję Ci M’ Niosąca Błękitny Płomień za wszystko i za to, że jesteś 🙂 I to właśnie M’ skontaktowała mnie ze swoją uczennicą Małgosią Koryńską, alias Regina, której chciałbym teraz poświęcić więcej uwagi, gdyż będzie częstym gościem na moim blogu. Chciałbym, abyście zrozumieli kim jest i jaki działa Małgosia.

Małgosia, a w zasadzie teraz Regina, bo takie ma imię wibracyjne, jest niesamowitą istotą, o olbrzymiej wiedzy duchowej, intuicji i wglądowi w drugiego człowieka. Jest bardzo silna energetycznie, alei bardzo delikatna w pracy z drugim człowiekiem.

Z Reginą odbyłem kilka sesji wybaczania, które były naprawdę silnymi i bardzo oczyszczającymi przeżyciami. Ponieważ dzieliła nas różnica 400 kilometrów, sesję odbywały się przez telefon. Zdziwiłby się ten, kto powiedziałby, jak można pracować z kimś przez telefon. Otóż można, energia nie zna odległości, czułem, jakby Regina siedziała obok, a moc oczyszczania była tak duża, że moim ciałem aż trzęsło, płakałem jak małe dziecko, ale po wszystkim czułem się jak nowo narodzony. Zostawiłem kamienie przeszłości, aby móc lżejszy iść w przyszłość. Bardzo ważne jest wybaczenie innym i sobie, jeżeli chcemy się rozwijać duchowo, zdrowieć, tworzyć pozytywne relacje z bliskimi i innymi osobami. Wybaczanie jest bardzo ważnym elementem leczenia holistycznego.

Regina pracując ze mną, działała na kilku poziomach. Zwracała się do mnie jako Roberta,  mówiła też do mojej duszy oraz do mojego ego. Przekazywała mi  także, co ma do powiedzenia mi moja dusza i moje ego, z którymi miała bardzo dobry kontakt. Szczerze powiem, czasami się czerwieniłem ze wstydu. Musiałem zmienić swoje myślenie i nastawienie w wielu kwestiach.

Regina ma dar wnikania w istotę i poczucie sedna problemu. Znalazła we mnie, to co skrzętnie skrywałem przed światem i tylko ja o tym wiedziałem, a co mogłem w końcu uwolnić.

Dzięki temu, że Regina ma kontakt z każdą częścią istoty, może pomagać w pełni holistycznie. Wiedziałem od niej dokładnie, czego potrzebuje moje Ciało, więc mogłem się suplementować, czy też oczyszczać z chemii zalegającej w moim ciele.

Wielkie dzięki dla Ciebie Regino, za Twoją nieocenioną pomoc i wielki szacunek dla Twojej wiedzy, mądrości i boskiego daru, jaki posiadasz 🙂

Dziękuję też innym Aniołom, które mi pomagają. Wiele ciepła i tony Reiki dostawałem i dostaję od mojej przyjaciółki i jej córki oraz ich grupy wsparcia Reikowego.  Dziękuję Bogusiu i Alu 🙂

Oczywiście, bez pomocy Agusi, mojej żonki, nie wiele bym zdziałał. Jej miłość i wsparcie wiele dla mnie znaczą. Agusia i nasze pociechy, są tak naprawdę moim motorem i miłość do nich jest wielkim lekarstwem dla mnie. Dziękuję, że jesteście Moje Skarby 🙂

Jak na dzisiaj moje zdrowie? Jest bardzo dobrze. Dość powiedzieć, że chodziłem do kontroli, co miesiąc, teraz mam wizytę za trzy miesiące. Węzły bardzo się pozmniejszały. Są dużo mniejsze, a wiele już wróciło do normalnej wielkości, nie wyczuwalnej dotykiem. Mam nadzieję, że jak w wakacje pójdę zrobić kontrolne USG, to będzie już całkiem dobrze. Moja pani doktor, stwierdziła ostatnio, że widocznie nie jest tak źle, jak się na początku wydawało. Na razie jej nie wtajemniczałem w całą historię… na razie…

Reklamy

Zapper, elektroniczny antybiotyk?

Fizycznie po raz pierwszy zetknąłem się z tym urządzeniem całkiem niedawno. I to w naprawdę właściwym momencie – sądzę, że uratowało to życie mojego ojca. Ale o tym dokładniej opowiem kiedy indziej.
Zamieszczam ten wpis by sprowokować dyskusję nt. alternatywnych sposobów leczenia. Co robić jeśli się nagle dostało ciężkiego zapalenia płuc? Antybiotyki działają ponoć dopiero po 72 godzinach od momentu pierwszego ich zażycia, nawet w formie kroplówki. Przez te 72 godziny można zejść, szczególnie jak się ma 41 stopni gorączki, 80 lat na karku i dodatkowo ciężką chorobę neurologiczną, jak to było w przypadku mojego ojca. Jednak wyszedł z tego bez szwanku, a zdjęcie rentgenowskie zrobione 10 dni późnej nie wykazało żadnych zmian w płucach! Zapper? Srebro koloidalne i czosnek?

Jeśli nie wiecie co to jest  zapper, to zachęcam do pogooglowania. Dodam tylko, że mój model otrzymałem pocztą od wspaniałego człowieka, który wyczuł, że będzie nam bardzo potrzebny, jest konstrukcją wykorzystującą oscylacje 30 kHz, czyli jedną z tych oryginalnych pani Huldy Regehr Clark, opisaną w jej książce „Kuracja życia”. Może nie działa on tak silnie, jak zappery nastrojone selektywnie na odpowiednie częstotliwości, które niszczą dany mikroorganizm, ale jeśłi sięstosuje go odpowiednio długo, np. w trzech 8-mio minutowych sesjach z 20 minutowymi przewami, to zabija on wiele różnych droboustrojów, nie wpływając na komórki naszego organizmu. Oto co pisze rekonstruktor urządzenia w swojej książce (publikuję mały fragment na zasadzie cytatu, nie podając jednak ani tytułu książki, ani nazwiska autora – przyjdzie na to czas):

„Jest to stosunkowo prosty generator wykorzystujący rezonans i zasilany prądem stałym od 5 do 12 V, a co za tym idzie bezpieczny dla zdrowia ludzkiego, gdyż nie wymaga zezwoleń na dopuszczenie do użytkowania. Po dostrojeniu na 6 oscyloskopie i dopasowaniu parametrów zgodnych z podanymi w książce, aparat był gotowy do użycia. Jak ukazała i udowodniła Dr Huldy Regehr Clark każda żywa istota posiada swoją indywidualną częstotliwość. Wykorzystując zjawisko rezonansu, można wprowadziæ każdy żyjący organizm na naszej planecie w wibrację, co spowoduje uśemiercenie każdego żywego organizmu. Dla zrozumienia tego efektu należy przypomnieć historię zawalenia się mostu we Francji pod wpływem kroku marszowego przechodzącego przez ten most wojska, drżących naczyń lub szyb w oknach podczas przejeżdżającego obok np. pociągu.
Prototyp Zappera, który nazwałem „nunczako” ze względu na kształt budowy. Całą elektronikę i zasilanie umieściliśmy we wnętrzu jednej z miedzianych elektrod, które zostały zaśelepione korkami z polimeru, a obydwie zostały połączone cienkim przewodem. Posiadając aparat „Zapper” przystąpiłem do prób na sobie, aby sprawdzić co się będzie działo z moim organizmem. Podczas 4–o tygodniowych prób nic się nie wydarzyło, jedyną zauważalną zmianą było szybsze zasypianie już po kilku minutach. Po zakończeniu prób na sobie, osobą która podjęła się dalszych prób była matka elektronika, który ze mną współpracował, cierpiąca od wielu lat na częste migreny i bóle głowy. Już po około godzinie od zakończenia cyklu pani ta nagle zasłabła, co spowodowało panikę i chęą wezwania pogotowia ratunkowego. Po około 20-u minutach stan zdrowia tej pani zaczął się poprawiać i pomału wrócił do normy. Było to skutkiem, o czym wspominała Dr Clarc w swojej książce, wstrząsu wywołanego nagłym uwolnieniem się organizmu od wszelkich pasożytujących na organizmie pleśni, bakterii i grzybów, które zostały zabite prądem wytworzonym przez generator „Zapper”.
Można to porównać do wstrząsu jaki wywołuje nadmiar tlenu u osoby, która nie kąpała się przez wiele lat i nagle otrzymała dużą dawkę tlenu przez zatkane do tej pory brudem pory skórne. Po pokonaniu strachu związanego ze wstrząsem pani ta odważyła się używać nadal „Zappera” i już po dwóch tygodniach zaczęły ustępować ból głowy i migreny, do dnia dzisiejszego nie mam informacji o pogorszeniu się jej stanu zdrowia. Zachęciło mnie to do zrobienia kilku następnych „Zapperów” i rozdania następnym znajomym osobom, w celu sprawdzenia efektów 7 jego działania, gdyż koszt budowy wyniósł niecałe 60 zł. Efekty działania tego aparatu były dla mnie często zaskakujące, obejmowały one stany lękowe i schizofrenię poprzez grypę, trądzik, a co najważniejsze po 6-cio miesięcznej terapii dwa razy dziennie zginął guz wielkości śliwki z czoła 83-letniej kobiety. Wszelkie tego typu informacje potwierdzają skuteczność działania aparatu „ Zapper”, oraz metody Dr Huldy Clark. Zdobywając coraz więcej informacji na temat prądu i elektryczności zacząłem zastanawiać się jak i czym są guzy nowotworowe oraz co powoduje ich powstanie. (…)”

źródło: http://www.monitor-polski.pl/zapper-elektroniczny-antybiotyk/#more-6248

 

Śmiech to życie

smiech

Pamiętaj, żeby w swoje rysy twarzy wpleść odrobinę radości.

Tak rozjaśniona twarz momentalnie promieniuje na cale ciało.
Odczuwają to wszystkie organy i „śmieją się” razem z nią. Przy odrobinie wprawy można to „tchnienie radości” zachować jako stan permanentny.
Najsilniejsza moc leczenia tkwi w nas samych. Radość życia potrafi pokonać każdy cios, każda przeciwność losu. Jeśli mamy silna motywacje i odrobinę szczęścia — nawet raka. Sir Henry Qgilvie

Mięśnie twarzy nie tylko wpływają na Twoje samopoczucie, ale również informują o Twych uczuciach świat. Zmarszczone czoło, zaciśnięte usta i szczeka mówią o niepokoju i stresie. Na szczęście istnieje pewna technika, która pozwala na powrót do normalnego układu mięśni charakterystycznego dla odprężonej twarzy. Jest ma uśmiech. Uśmiech jest przeciwieństwem nawyku napinania mięśni twarzy. Szukaj wiec rzeczy, które Cie rozśmieszają, które uważasz za zabawne.

Według najnowszych badań, występuje związek miedzy pewnymi rodzajami uśmiechu a dobrym samopoczuciem. Taki uśmiech natychmiast wysyła neurologiczny bodziec do ośrodka przyjemności w mózgu. Jeżeli roześmiejesz się serdecznie i głośno, efekty będą zwielokrotnione.

Śmiech nie tylko poprawia samopoczucie, ale przynosi też bezpośrednie, fizjologiczne korzyści: pomaga ustabilizować ciśnienie krwi i wspomaga krążenie. Ćwiczenie Kilka razy dziennie śmiej się przez minute lub przynajmniej rób takie grymasy jak podczas śmiania się. Mózgowi jest wszystko jedno, czy czujesz się dobrze, czy zle. Nie odróżnia symulacji od rzeczywistosci — za to odpowiedzialne jest nasze myślenie, które analizuje sytuacje. Śmiej się, aż dostaniesz boleści od śmiechu!

Uniesienie policzków sygnalizuje receptorowi w mózgu: „Śmieja się!”. Ten z kolei powoduje wydzielanie endorfin czyli hormonów szczęścia, konsekwencja czego będzie doskonałe samopoczucie i wspaniały nastrój. Przy serdecznym śmiechu bierzemy głęboki wdech, który pobudza serce, klatkę piersiowa, przeponę i płuca — to niemal jogging! Z kolei skurcze mięśni masują układ pokarmowy, co pobudza procesy trawienne.

Dlatego jeżeli masz radość w sercu, nie zapomnij zawiadomić o tym twarzy. Śmiech jest najlepszym lekarstwem Śmiech uwalnia od bólu i choroby. Śmiej się często, głośno, serdecznie — najlepiej z samego siębie. Sztuka bycia szczęśliwym polega miedzy innymi na umiejętności śmiania się ze swoich problemów. Teoria Feuerabendta głosi: „W trakcie śmiechu do naszego krwiobiegu dostają się substancje poprawiające właściwości krwi. Znacznie lepiej pracują gruczoły dokrewne, serce, wątroba i śledziona. Wzmagają się ruchy robaczkowe jelit, system immunologiczny działa wydajniej, zmienia się charakterystyka naprężeń mięśni, a nade wszystko znacznej konsolidacji ulega psychiczne nastawienie śmiejącego się”.

Norman Cousin, Człowiek ten, który śmiechem wyleczył się z choroby nowotworowej, stwierdza w swojej książce – światowym bestsellerze Anatomy of an Illness (Anatomia choroby): „Dziesięć minut głębokiego, wstrząsającego przepona śmiechu w dużym stopniu znieczula ból prawie równie skutecznie co ogólnie stosowane środki przeciwbólowe”. Przy regularnie powtarzanym śmiechu system nerwowy, krwionośny i komórkowy podlegają regeneracji.
W wielu krajach na świecie poznano, że śmiech to zdrowie. W szpitalach dla dzieci w Anglii zatrudniani sa komicy, w niektórych szpitalach w USA obowiązuje 15 minut opowiadania kawałów przez pielęgniarki i lekarzy, w Australii w domach spokojnej starości regularnie odbywają się występy klaunów. Na razie w Polsce służba zdrowia nie bierze na serio „śmiechoterapii”, wiec jeżeli chcesz się pośmiać dla zdrowia, jesteś zdany na własne siły!

Ewa Foley – Powiedz  Życiu Tak!

źródło: http://zenforest.wordpress.com

Świadome oddychanie, czyli jak ładować życiowe akumulatory

Oddech to życie, a według niektórych nauk czy tradycji – energia napędzająca nas do życia. W różnych częściach świata jest ona różnie nazywana: w Indiach to „prana”, w Chinach „chi” (lub „ki”), w Egipcie „ka”. Niezależnie jednak od nazwy, kluczem do niej jest praktykowanie świadomego oddychania. Wystarczy chwila w ciągu dnia.

Oddechem zaczyna się nasze życie. Rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że oddychamy, a przecież oddech jest nam niezbędny do życia. Możemy żyć kilka tygodni bez jedzenia, kilka dni bez wody, ale tylko około trzech minut bez oddychania.

Świadome oddychanie to obserwacja i skupienie uwagi na tym, co się z nami dzieje w czasie oddechu. Już sama ta czynność sprawia, że nasz oddech zaczyna się zmieniać. Staje się wolniejszy i pogłębiony. To z kolei powoduje – na poziomie fizycznym – dostarczenie do organizmu znacznie większej ilości tlenu niż przy oddychaniu nieświadomym, automatycznym. Badania podają, że przeciętnie do oddychania wykorzystujemy zaledwie 20% wszystkich pęcherzyków płucnych.

Jednak podczas głębokiego oddychania jesteśmy w stanie zaczerpnąć od 6 do 10 razy więcej powietrza. Poleganie więc tylko na oddychaniu automatycznym powoduje, że gwarantujemy swojemu organizmowi jedynie niezbędne minimum energii. Dodatkowo pod wpływem stresu wstrzymujemy oddech lub oddychamy płytko. Aby zwiększyć swoje możliwości, zarówno na poziomie fizycznym, umysłowym, jak i emocjonalnym, proponuję proste ćwiczenie świadomego oddychania. Nazywa się ono czasem „6-3-6-3”.

Na początku, dla ułatwienia, można robić je na leżąco, zaleca się jednak wykonywanie go na siedząco, z wyprostowanym kręgosłupem. Połóż się więc lub usiądź wygodnie i rozluźnij całe ciało. Oddychaj naturalnie i bez wysiłku, bądź jednak świadomy tego, że oddychasz. Staraj się poczuć każdy swój wdech i wydech. Następnie, cały czas oddychając naturalnie, postaraj się zaobserwować cztery fazy swojego oddechu:

1. wdech,

2. krótkie zatrzymanie,

3. wydech,

4. krótki bezdech.

Aby pogłębić odczuwanie kolejnych faz, zacznij w myślach liczyć: na wdechu do sześciu, na zatrzymaniu do trzech, na wydechu ponownie do sześciu i na bezdechu znów do trzech. Podczas zatrzymania oddechu i krótkiego bezdechu staraj się nie zaciskać krtani. Niech wszystko odbywa się jak najbardziej naturalnie.

Poczuj, jak na wdechu Twój brzuch się unosi, a na wydechu opada. Staraj się utrzymywać kontakt ze swoim ciałem i poczuj, jak coraz bardziej się rozluźniasz. Robiąc wdech, wyobraź sobie, że wraz z powietrzem przyjmujesz życiową energię, która rozlewa się po całym Twoim ciele. Przy wydechu wyobraź sobie, że wraz ze zużytym powietrzem pozbywasz się wszelkich napięć.

Wykonaj 12 takich pełnych cyklów oddechowych, a na koniec skup się na swoim ciele i zauważ odczucia, jakie w nim powstały. Zwróć też uwagę na emocje, jakie się w Tobie pojawiły.

Kiedy dostarczamy do swojego organizmu więcej powietrza, a wraz z nim tlenu, każda komórka w naszym ciele jest lepiej odżywiona i staje się zdolna do efektywniejszego pełnienia swoich funkcji. Także mózg staje się bardziej aktywny – w neuronach powstają silniejsze impulsy, co sprawia, że nasze zmysły są bardziej wyczulone.

Ćwiczenie świadomego oddychania powoduje też odblokowanie emocji i uwolnienie napięcia z mięśni. Jeśli chodzi o długofalowe skutki, należą do nich: redukcja stresu spowodowana głęboką relaksacją, wyraźna poprawa samopoczucia, przypływ energii życiowej, poczucie jasności umysłu oraz równowagi wewnętrznej.

To zaś z kolei przekłada się bezpośrednio na efektywniejsze rozwiązywanie problemów, zwiększenie możliwości dokonywania pozytywnych zmian w naszym życiu, poszerzenie świadomości, poczucie wewnętrznego spokoju, poprawę relacji z innymi ludźmi, a także poczucie szczęścia. Tak pozytywnie naładowani, jesteśmy optymistycznie nastawieni do życia i pozytywnie oddziałujemy na nasze otoczenie. Oddychajmy zatem i żyjmy pełną piersią!

Autor: Magdalena Jordan
Źródło: eLondyn

za: http://wolnemedia.net

Petycja w sprawie umożliwienia rodzicom wyboru diety wegetariańskiej lub wegańskiej w publicznych placówkach oświatowych

Prześlij dalej – ‘Petycja w sprawie umożliwienia rodzicom wyboru diety wegetariańskiej lub wegańskiej w publicznych placówkach oświatowych… Polski system oświaty publicznej opierając się na wytycznych Piramidy Żywienia nie zakłada możliwości stosowania diety wegetariańskiej i wegańskiej wśród najmłodszych. Chcemy to zmienić….

CO CHCEMY ZMIENIĆ

Chcemy, aby dzieci z rodzin wegańskich i wegetariańskich miały możliwość korzystania z odpowiednich dla ich diety posiłków w publicznych placówkach oświatowych: żłobkach, przedszkolach, szkołach.

Chcemy, aby dzieci miały dostęp do sezonowych warzyw i owoców, różnego rodzaju kasz: gryczana, jaglana, jęczmienna, warzyw strączkowych, orzechów i nasion, produktów sojowych, a w przypadku wegetarian: nabiału: jaj, jogurtów, serów.

 

Przedstawiciele publicznych placówek oświatowych opierając się na nieprawdziwych informacjach w temacie diet wegetariańskich i wegańskich (co udowodniło miedzy innymi Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyków) odbiera wegerodzinom możliwość korzystania z publicznego systemu oświaty. Przede wszystkim jednak dyrektorzy placówek dają sobie prawo decydowania za rodziców odnośnie sposobu odżywiania dzieci, podważając słuszność ich życiowych decyzji. Takie postępowanie stanowi jawne złamanie postanowień Konstytucji RP, artykułu 48 „Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”

 

Czytaj więcej i podpisz petycję na stroniehttp://petycja.wegemaluch.pl

Jak zabija się Twoją szyszynkę?

Po co Ci szyszynka?

Oczyszczenie szyszynki jest konieczne dla tych, którzy chcą rozwinąć swoją wielowymiarową percepcję. Szyszynka to nasze naturalne wewnętrzne źródło DMT. Związek ten aktywizuje u człowieka podwyższony stan świadomości. Obudzona szyszynka otwiera możliwość świadomych podróży astralnych, otwiera percepcję na inne wymiary, pozwala przewidywać przyszłości i komunikować się z istotami spoza naszego wymiaru.

DMT mówiąc w skrócie – to molekuła oświecenia, oprócz tego endogennego (naturalnie produkowanego przez szyszynkę) występuje również w ayahuasce – leczniczym zielu z Amazonii, którego używanie przynosi uzdrowienie ciała i serca poprzez fizyczne oczyszczenie oraz podróż po innych wymiarach. Ci, którzy używają tej rośliny przechodzą przez okres „pracy” gdzie zaszłe problemy i programy Ego stają przed naszą świadomością i mogą być uleczone dzięki wglądom w siebie, do których dochodzi pod wpływem rośliny.

Zaletą oczyszczenia szyszynki jest to, że wytwarza swoją własną dawkę DMT i że możemy „pracować” w duchowym sensie tego słowa przez cały czas oraz, że nie musimy przechodzić przez oczyszczające działanie ayahuaski. Nie potrzebujemy substancji z zewnątrz aby rozwijać swojego Ducha. DMT jest substancją całkowicie naturalną, którą ludzkie ciało produkuje kiedy jest zdrowe. Wydawać się może, że ludzie z założenia mieli być istotami wielowymiarowymi łącznie z umiejętnością odczytywania wiedzy z innych wymiarów. Percepcja transcendentalna transformuje Ego oraz szybko leczy cierpienie, konflikty oraz karmę.

Jak zabija się Twoją szyszynkę?

W późnych latach 90-tych, naukowiec o imieniu Jennifer Luke wykonała pierwsze badanie wpływu fluorku sodu na szyszynkę. Stwierdzono, że szyszynka, znajdująca się w środku z mózgu, jest ewidentnym celem fluorku.
Tkanka miękka szyszynki u dorosłego człowieka zawiera więcej fluoru niż jakakolwiek inna tkanka miękka w ciele – jest to poziom fluoru (ok. 300 ppm), który może powodować inhibicję enzymów. Szyszynka zawiera też tkankę twardą (apatyt hydroksylowy), w której zbiera się więcej fluoru (nawet 21 000 ppm) niż w jakiejkolwiek innej tkance twardej w ludzkim ciele (np. kościach czy zębach). Fluorek sodu kalcyfikuje szyszynkę i silnie hamuje jej aktywność, tak, że nie jest już w stanie skutecznie utrzymywać równowagi hormonalnej w ciele. Żebyśmy mieli jasność. Fluorek sodu robi z szyszynką coś na podobieństwo marskości wątroby. To znaczy, że zahamowanie czynności szyszynki wynika z tego, że jej komórki obumierają. Fluorek sodu ZABIJA SZYSZYNKĘ – zamienia ją na przeźroczystą galaretkę. Więcej o szyszynce znajdziesz tutaj SZYSZYNKA, TUNELE RZECZYWISTOŚCI I 2012

zwapnienia w szyszynce

Fluor odkłada się w szyszynce tworząc widoczne na zdjęciu zwapnienia jest to efekt picia fluorowanej wody.

Należy tu dodać pewne wyjaśnienie: jak to fluorek sodu powoduje zwapnienie. A to wiem akurat dobrze, w końcu mam specjalizację ze stomatologii.
Zachodzi tu zjawisko dokładnie takie same jak w szkliwie zębów. Ta najtwardsza tkanka naszego ciała zbudowana jest z hydroksyapatytów – to jakby krystaliczne związki wapnia – bardzo twarde. Fluor wchodzi z nimi w reakcje i powstają fluoroapatyty.
A precyzując – Fluor odgrywa w tym procesie następujące role:
1) katalizatora  powstawania mineralnej  fazy  w tkance, którą stanowi hydroksyapatyt Ca10(PO4)6(OH)2,
2) zastępuje jony hydroksylowe (OH-) powodując powstanie fluoroapatytu/fluorohydroksyapatytu Ca5(PO4)3OH1-xFx,
poza tym sprzyja kalcyfikacji na kilka innych jeszcze sposobów, ale nie chcę rozdymać bez sensu tego artykułu

Dalsze badania dostarczyły więcej dowodów na to, że fluorek sodu przechodzi do szyszynki. To jedyna rzecz, którą atakuje – najważniejsze centrum neurohormonalnej sekrecji w mózgu.

Fluorek sodu (Sodium Fluoride) jest powszechny w żywności, napojach i piwie też, w wodzie z kranu i w wodzie butelkowanej. Fluorek sodu jest wprowadzony w 90% podaży amerykańskich ujęć wody. (W Polsce jest troszeczkę lepiej, choć przypuszczam, że nie do wszystkiego władze się przed nami przyznają).

Filtry do wody, które można kupić w supermarketach, nie eliminują fluoru. Tylko proces odwrotnej osmozy lub destylacji wody usuwa go skutecznie. Najtańszym sposobem jest kupić destylator wody.

Ze względu na tak powszechne występowanie jest prawie niemożliwe usunąć go z diety całkowicie .. Tak więc, oto kilka wskazówek, jak go usunąć i odwapnić swoją szyszynkę.

KONOPIE pomagają! Jak już zapewne wiecie, aktywny chemicznie składnik w konopiach, THC, atakuje wszystkie zmutowane komórki w organizmie, przy jednoczesnym wzmacnianiu zdrowych komórek. Udowodniono niezwykłą skuteczność tego działania w terapiach antynowotworowych, pomaga też na wiele innych dolegliwości. .. Cóż okazuje się, że czynny składnik konopi również samoistnie dekalcyfikuje szyszynkę. Im więcej go spożywamy, tym lepiej działa. Pomaga bardzo gotowanie potraw lub spożywanie oleju konopnego, aby wchłonąć jak najwięcej THC. O oleju konopnym więcej tutaj OLEJ Z KONPI LEKARSTWEM NA RAKA

Jeśli nie chcesz korzystać z konopi lub nie możesz, są inne leki ziołowe. Cilantro jest świetny. Najlepiej jeść go na surowo, ale jeśli chcesz, możesz gotować z nim lub zrobić z niego herbatę. (Jeśli zrobisz herbatę , proponuję dodanie miodu do słodzenia, lub można ostudzić i wypić bardzo szybko, bo nie smakuje za dobrze)

Podstawy detoksykacji szyszynki :

1. Usuń Rtęć – To kolejna naprawdę zła trucizna dla szyszynki. Nie pozwól, aby to dostała się do Twojego ciała. Plomby amalgamatowe w zębach są toksyczne dla szyszynki – należy je usunąć. Wszystkie wytwarzane obecnie szczepionki medyczne są również skażone rtęcią. Thimerosal (środek konserwujący szczepionki) to inaczej metyl rtęci i jest bardzo trudno usunąć go z mózgu po jego dostaniu się tam. Unikaj jedzenia ryb i owoców morza, takich jak krewetki. Tuńczyk i mięso delfinów jest szczególnie szkodliwe ze względu na zawartość rtęci – większe ryby mają wyższe stężenie rtęci w swoich tkankach.

Eco żarówki – jeśli taka żarówka się rozbije opary rtęci natychmiast są uwalniane do pokoju i wdychane. Natychmiast taką żarówkę wynieś na zewnątrz i wywietrz dobrze pomieszczenie. (A Ujnia wprowadziła nakaz używania tylko takich)

Rtęć może być usuwana z organizmu przez codziennego stosowane Chlorelli, pędów pszenicy i spiruliny. Zioła Cilantro przyjmowane codziennie, również pomagają usunąć rtęć z tkanki mózgowej.

2. Fluor – w pastach do zębów i w wodzie z kranu. Jego należy unikać unikać za wszelką cenę. Zabija szyszynkę, kaclyfikując (zwapniając) jej tkanki

3. Zdrowa żywność – niektóre pestycydy są toksyczne dla szyszynki. Organiczna zdrowa żywność – w dużej mierze surowa – wspiera odtruwanie szyszynki.

4. Alkohol i palenie. Naturalnie one muszą odejść wraz z emocjonalnym przywiązaniem do korzystania z nich (zwykle pod owym przywiązaniem kryje się kwestia własnej wartości lub nierozwiązany uraz).

5. Uzdrawianie Sercem – podnosi nasze wibracje i leczy ze strachu – przydatne kiedy zaczynamy widzieć inne wymiary.

6. Inne toksyny – jeśli coś jest toksyczne nie umieszczaj tego w swoim ciele. Jeśli trudno Ci przeczytać nazwę na opakowaniu, prawie na 99% jest to toksyczne dla Twojego ciała. Toksyny to sztuczne słodziki (aspartam K), rafinowany cukier, fenyloalanina, wszystkie numery konserwantów zaczynające się od E 1, dezodoranty (zwłaszcza antyperspiranty z toksycznym aluminium jako podstawowym składnikiem czynnym), środki chemiczne, dentystyczne płyny do płukania ust oraz odświeżacze powietrza.

7. Prawdziwa czekolada i surowe kakao jest stymulantem gruczołu szyszynki.W wysokich dawkach działa odtruwająco z powodu wysokiej zawartości przeciwutleniaczy.

8. I teraz trkicky ciekawostka z medycznego świata „od kuchni” – prawdziwy sekret mistrza kuchni
Kiedy ilość magnezu w organizmie spada, wówczas aby nadrobić jego braki ciało uwalnia z kości i zębów wapń. Podwyższony poziom wapnia we krwi sprawia, że większa jego ilość odkłada się w narządach miąższowych – nerkach, jajnikach i szyszynce również.

..aby utrzymać wapń w kościach i zębach, a nie w stawach i tkankach miękkich, potrzeba stałych dostaw magnezu.

Magnez jest zdolny do odwrócenia związanego z wiekiem zwyrodnieniowego zwapnienia struktur naszego organizmu i w ten sposób może przyczynić się do jego odmłodzenia.

Magnez odgrywa także bardzo ważną rolę w oczyszczaniu organizmu z toksyn. Jon magnezu jest atomem, któremu brakuje dwóch elektronów, co prowadzi do szukania innych atomów w celu ich przyłączenia. Kiedy toksyczne metale ciężkie takie jak ołów, kadm, aluminium pojawią się w organizmie, magnez wchodzi z nimi w reakcje, powodując obniżenie ich toksyczności i wydalenie wraz z moczem. Ponadto glutation – ważny antyoksydant nie może być syntetyzowany bez udziału magnezu.

Najlepiej przyswajamy magnez w postaci chlorku magnezu, ale nawet w tej formie bywa, że tylko w 50% procentach wchłania się z naszego przewodu pokarmowego, do tego jest niemiłosiernie gorzki. Mogą upłynąć aż trzy miesiące albo i więcej, zanim doustne uzupełnianie magnezu przywróci właściwy poziom magnezu wewnątrzkomórkowego.

I teraz obiecany sekret mistrza kuchni dotyczący magnezu.

Najlepiej stosować chlorek magnezu do kąpieli! Powierzchnia absorpcji przez skórę jest ogromna, o wiele większa niż w przewodzie pokarmowym. Kto ma kłopoty z uwierzeniem, czy to aby skuteczne, niech pójdzie do sauny i poleje wódki na rozgrzane kamienie.

9. Szyszynkę odnowić można również poprzez zioła, np.: pietruszkę, lucernę, bylicę, gotu-kola.

10. Również uszkodzone komórki mózgowe można wzmacniać za pomocą Tiaminy, znanej również jako witamina B1, jest istotnym składnikiem odżywczym, którego potrzebują wszystkie tkanki, nie wyłączając mózgu. Znajduje się ona w takich produktach spożywczych jak pełne ziarna zbóż, orzechy, fasola, groszek i ziarna soi.

11. Wit. K
Dotychczas sądzono, że prawidłowy stan kości zależy głównie od spożycia wystarczających ilości wapnia i witaminy D. Jak wiadomo, wapń osadza się w naczyniach krwionośnych powodując ich zwapnienie, a jednocześnie jego niedobór w kościach prowadzi do osteoporozy. To zjawisko nazwano „paradoksem wapnia”. W zrozumieniu istotnej roli witaminy K w metabolizmie wapnia u człowieka pomogło odkrycie białek MGP (Matrix Gla Protein) i ich roli jako transporterów wapnia. Przy udziale witaminy K osteokalcyna przekształcana jest do karboksyosteokalcyny, która może wiązać jony wapniowe poprzez grupy karboksylowe. Osteokalcyna jest syntezowana w komórkach kościotwórczych, jej rola polega na dostarczaniu jonów wapnia oraz wiązaniu go z matrycą hydroksyapatytu.

Filmu o DMT – molekuła duszy:

 

źródła:
http://www.wakingtimes.com/2012/06/02/how-to-clean-up-the-pineal-gland/
http://www.naturalnews.com/026364_fluoride_pineal_gland_sodium.html#ixzz22NEOkilT
http://www.vismaya-maitreya.pl/teorie_spiskowe_oko_za_oko_czy.html

źródło: http://instytutarete.pl